Niektórzy piszą tutaj takie dyrdymały, takie bzdury, że aż żal je czytać. Pewne błyskotliwe "przemyślenia" warto zatrzymywać dla siebie - przynajmniej do czasu aż nabiorą one formy, ale przede wszystkim treści, godnej podzielenia się z innymi, No chyba, że okres świąt jest dla części wierzących odpowiednim czasem dla rozliczeń, gdzie kluczową sprawą jest rozstrzyganie o tym, że 'choinka jest mojsza niż twojsza, parszywy ateisto'... A już najbardziej rozbawił mnie argument któregoś chrześcijanina: "Dlaczego ateiści nie walczą o zniesienie choinek, mikołajów, itd.?" Jak widać tacy wycofani ateiści lepiej rozumieją "magię świąt" (co za kicz, co za niewysłowiona tandeta z tym zwrotem) i z klasą pozwalają wierzącym obchodzić święta w spokoju. Ale naturalnie znakomita część katolików przewrotnie, w głębi serca, chciałaby aby ktoś zagroził "magii świąt". Prawda, że przydałby się jakiś Grinch, który zorganizowałby 3-dniowe tournée marszu tolerancji, tęczy, gender i sodomii? Byłoby o co walczyć, o co stękać, o co płakać, czego bronić, a kazania na pasterce byłyby takie ciekawe, takie magiczne i świąteczne...
Niestety, ale prawda jest taka, że wierzący nie mają żadnego prawa własności względem świątecznych tradycji, emblematów, itd. ŻADNA świąteczna tradycja, ŻADEN 'bożonarodzeniowy' symbol, ŻADEN świąteczny element nie jest pomysłem religii chrześcijańskiej. Na upartego za w pełni chrześcijański obyczaj uznać możnaby szopkę, czyli jedną z najmniej popularnych świątecznych tradycji (a i tak nie jest ona przecież niczym oryginalnym).
Okres przesilania zimowego tak bardzo przemawiał do ludzi, niemal od zarania dziejów, od naszych początków, że zwycięstwo Światła nad Ciemnością byłoby czczone tak czy inaczej nawet bez wprowadzenia tradycji Bożego Narodzenia. Zmieniła się tylko forma, bo wcześniejsze treści zostały zaadaptowane na nowe. Nie można jednak mówić o jakiejś perfidii ze strony Kościoła, bo narodziny Boga-człowieka bardzo naturalnie wpisały się w już istniejący kult zwycięstwa Życia nad Śmiercią, Światła nad Ciemnością, Działania nad Pasywnością. Przez pewien okres czasu rzeczywiście to działało, ale szybko się wypaliło - prosty wierzący potrzebował nowych religijnych bodźców i znajdował je w tradycjach ludowych, folklorystycznych - słowem pogańskich. Kolędy, choinki, bombki (czy raczej bańki
), sianka, pasterki, itd. Wszystko to wywodzi się z nieusystematyzowanych religijnych potrzeb ludu, które za sprawą chrześcijaństwa zostały tylko usystematyzowane, po prostu. Ale jak zwykle bywa w przypadkach wszelkich systemów - na pozór wszystko działa sprawnie, ale pod skorupką formy nie ma już życia i treści religijnej. Religia się wypaliła. I niech wierzący nie zaprzeczają, bo nie wmówią nikomu, że choinka czy nawet kolacja wigilijna dostarczają im jakichkolwiek (chrześcijańskich czy nie) bodźców religijnych, mistycznych, itd.
Do tych wypalonych symboli bożonarodzeniowych rękę wyciągnęła pop-kultura i niestety od dłuższego już czasu o tym czym są święta mówi nam Coca-Cola, galerie handlowe, itd. I niech wierzący, wielcy tradycjonaliści, nie zaprzeczają, bo wystarczy spytać ich dzieci (nawiązując do nieco chamskiego pytania z tematu) co te sądzą o "magii świąt" i one odpowiedzą szczerze. Bowiem tę nieszczęsną "magię świąt" wymyślił i opiekę nad nią roztacza pewien świecki duch - prosty i nawet dobroduszny, ale zwyczajnie głupi. Duch amerykańskiej "wolności", duch komercji, duch zepsucia religijnego - ale też jednocześnie duch więzi społecznych. Bo gdy spytać wierzących czym są dla nich święta, grubo ponad 90% bez zastanowienie odpowie: rodzina, czas z bliskimi. Podobnie odpowiadają "zateizowani" i pod tym względem między odwiecznymi wrogami zachodzi nigdy niewypowiedziana zgoda. Nie warto jej psuć, a już na pewno żadnego prawa nie ma do tego wierzący, któremu to po prostu nie przystoi (mimo doktrynalnej potrzeby wyszukiwania źdźbeł w oczach bliźnich).
Gdyby ateiści chcieli być złośliwi to mogliby powiedzieć, że "magia świąt" jest bardziej ich nisz wasza, drodzy wierzący, i mieliby całkowitą rację. Nie warto więc szczekać, bo piesek który dużo szczeka na wielkie psisko, wygląda śmiesznie. Lepiej w spokoju pozwolić sobie na przeżywanie świąt w zgodzie z tradycją rodzinną i nie zastanawiać się zbytnio nad tym, bo szybko dojdzie się do wniosku, że prócz pustej skorupy nie zostało pod choinką już nic z duchowości...