Wydawało mi się, że ludzie obierając jakiś światopogląd są mu wierni i nie czynią wyjątków z powodu jakiś fajnych okazji (np. do dawania prezentów).
A to kolejny, częsty błąd w rozumowaniu. Ateizm to nie jest jakiś tam dogmat, czy zbiór dogmatów, wręcz przeciwnie - to właśnie ich brak.
Ateiści nie są w żaden sposób zobligowani do robienia czegokolwiek, co według wierzących wynikałoby z tego ateizmu. W przeciwieństwie do wierzących, najczęściej konkretnego wyznania, ateiści nie muszą postępować w konkretny sposób by osiągnąć konkretne profity. Jedyne co cechuje ateistę to fakt odrzucania przez niego postaci boga i absolutnie nic więcej z tego nie wynika. Dawanie prezentów, ubieranie choinki, wspólna kolacja itp - to są tylko symbole. Do symboli przypisuje się wartości, inaczej nie mają one większego znaczenia. I tak chrześcijanie przypisują im wartość religijną, a ateiści nie. Jedni odrzucają tę tradycję zupełnie, a inni modyfikują ją wedle własnego upodobania i mają do tego pełne prawo.
Większość dzisiejszych tradycji chrześcijańskich miała kiedyś bardzo niechrześcijańskie znaczenie. Ale to tylko symbole - przypisano im inną wartość i dziś już mało kto pamięta o ich oryginalnym pochodzeniu i chyba nikogo to jakoś specjalnie nie razi. A skoro wierzący są w tym tak "elastyczni", to ateiści tym bardziej.
Użytkownik skittles edytował ten post 04.01.2015 - 02:54
A skoro wierzący są w tym tak "elastyczni", to ateiści tym bardziej.
Problem w tym, że nie są "elastyczni", bo o fakcie pogańskiego pochodzenia 90% katolickich obrzędów wiedzą głównie... ateiści. Jestem pewien, że lwia część wierzących dałaby się zabić za to, że choinka, prezenty, sianko, kolędy to zwyczaje stricte chrześcijańskie. Nie razi ich pochodzenie, bo są pewni, że jest inne.
Użytkownik Monolith edytował ten post 04.01.2015 - 10:27
Do wszystkich, którzy uważają, albo im się wydaje, że założyłem temat dla prowokacji: Nie należę do tego typu jajcarzy czy zasadzeńców, przed założeniem tego tematu miałem 412 punktów reputacji i niecałe 400 postów na Forum, co chyba łatwo policzyć jaką daje średnią za posta Gimnazjonem czy zbuntowanym nastolatkiem też nie jestem, mam 32 lata i własne dzieci, na nikim się też nie mszczę, mam ważniejsze sprawy na głowie. Jeśli któryś zbuntowany nastolatek wypowiadający się w tym temacie ma z tym problem, to... jego problem. Mnie o to głowa nie boli.
Argument wieku jest słabą obroną, zwłaszcza w internecie, gdzie każdy może pisać, jaki to nie jest dorosły i wykształcony. Nie oceniam nikogo na podstawie domniemanego wieku, ale na podstawie poziomu wypowiedzi.
Wracając do tematu, czegoś tam się dowiedziałem, dzięki wszystkim, którzy postarali się odpowiedzieć rzeczowo i opisać sprawy tak jak rzeczywiście wyglądają. Zapytałem o to wszystko bo myślałem, że ludzie niewierzący kompletnie ignorują święta, nie stawiają choinek, mają gdzieś prezenty (o sprawach religijnych nie wspomnę, bo wiadomo). Wydawało mi się, że ludzie obierając jakiś światopogląd są mu wierni i nie czynią wyjątków z powodu jakiś fajnych okazji (np. do dawania prezentów).
Tu Cię boli: te prezenty i choinki. Dla Ciebie to jest znaczenie świąt, przez co się czepiasz "zateizowanych". Nie dorabiaj sobie teraz jakiejś ideologii, bo nie dość, że już za późno, to jeszcze internet nie zapomina:
Tak się dzisiaj zastanawiałem z rana. Jak spędzają ten czas zateizowani? Celowo nie piszę ateiści, jak to dumnie siebie określają, bo na 99% są ochrzczeni, większość z nich była zapewne u komunii, zaś później coś im się odwidziało. Zateizowali się sami albo zrobili to za nich rodzice. Ale mniejsza o większość.
Prowokacja, bo Ty sam nie wybrałeś tej konkretnej religii, tylko Ci ją też wciśnięto w gardło. Trudno jest być ateistą "z dziada pradziada", bo przez ostatnie ileś tysięcy lat teizm absolutnie dominował, a ateiści kończyli dość nieprzyjemnie. Cały ten temat to jedna wielka prowokacja.
Jak to jest? Siedzą sobie po prostu w domu jak w każde wolne? Co z ich dziećmi? Kiedy patrzą na choinki w sklepach, kiedy inne dzieci mówią o prezentach, świętach? Musi być im z lekka przykro. Ciekawe jak tłumaczą to całe zamieszanie zateizowani rodzice swoim dzieciom?
Co ma choinka do urodzin Jezusa? Co mają prezenty? Jakoś sam na to pytanie nie odpowiedziałeś ani razu. Stąd takie kwiatki, jak to:
Coś mi się jednak wydaje, że zateizowani często ubierają choinkę i dają dzieciom prezenty bo nie chcą by było im przykro. Zwyczajnie. Więc co to za ateizm? Raz do roku można sobie odpuścić?
Jak zateizowani spędzają święta? Jak tylko chcą Brak wiary w religię nie musi oznaczać, że nie zasiądą do stołu z całą rodziną i nie przełamią się waflem życząc sobie wszystkiego najlepszego. Zwłaszcza, że dla wielu rodzin to jedyna taka okazja w roku.
Ja w tym roku rozmawiając z mamą o wigilii usłyszałem argument o tym, że to tradycja. Wbiło się w kalendarz i nawet jakbym chciał, to nic nie poradzę. Nie przeszkadza mi to, bo szczerze mówiąc to święta właśnie po to są, żeby się spotkać z bliskimi i tak dalej. Fakt, że 25 grudnia urodził się Jezus (Tej samej nocy przyszli do niego trzej królowie szóstego stycznia ^^) jest gdzieś upchnięty bokiem i nie jest to jakimś priorytetem, główny akcent jest na to, że wszyscy zbierają się oficjalnie przy stole. Naprawdę, w wielu domach to jedyna taka okazja, i jako niewierzący jestem zwolennikiem świąt przez właśnie ten jeden aspekt.
Użytkownik Radosuaff edytował ten post 04.01.2015 - 22:08
Ze świąt w "Tradycji", to chyba Wielkanoc jest ważniejsza - ze względu na zmartwychwstanie (chociaż nigdy tego nie rozumiałem, bo nie miałby jak zmartwychwstawać ten, kto się nie narodził).
Ale to tradycyjna dyskusja nad wyższością Świąt Bożego Narodzenia, nad Świętami Wielkiej Nocy, w którą nie zamierzam się zagłębiać.
Wracając do "wigilii", to również i przy okazji Wielkanocy zaczyna się do tematu nieco... wigilijnie podchodzić, bo niby rezurekcja (pierwsza msza niedzielna) daje ten właściwy sygnał do świętowania ale coraz częściej wieczorna msza sobotnia (czyli ta odprawiana w wigilię zmartwychwstania) zaczyna nabierać "mocy prawnej", w tym względzie. Przynajmniej w moim regionie.
Ze świąt w "Tradycji", to chyba Wielkanoc jest ważniejsza
Teoretycznie tak, ale chyba nie powiesz mi, że Wielkanoc jest obchodzona donioślej, z większym szacunkiem niż Wigilia. Abstrahując od "świątecznego", komercyjnego chłamu, wydawało mi się zawsze, że dla samych chrześcijan - co raczej niezrozumiałe, ale masz rację, że nie warto o tym dywagować - ta druga jest znacznie ważniejsza.
W Rosji prezenty rozdaje Dziadek Mróz, w Niemczech i na zachodzie Polski - Gwiazdor i Frau Berta, w Czechach i na Górnym Śląsku Dzieciątko Jezus, w krajach skandynawskich Święta Łucja, w Hiszpanii Trzej Królowie a we Włoszech - BEFANA.
Kim jest Befana?
Befana to czarownica, wróżka, czy raczej wiedźma, swego rodzaju Baba Jaga, czyli staruszka z dużym, haczykowatym nosem latająca na miotle, roznosząca dzieciom prezenty w nocy z 5 na 6 stycznia. Według wyobrażeń ludowych Befana nosi na głowie spiczasty kapelusz bądź postrzępioną chustę lub szal, a jej ubrania są ciemne, podarte i brudne od sadzy z kominów, przez które wlatuje do domów. Prezenty wrzuca do skarpet. Grzeczne dzieci nagradza zabawkami i słodyczami, a niegrzecznym i kapryśnym, zostawia ku przestrodze kawałek węgla, popiół, cebulę i czosnek. Tradycja głosi, że aby wkupić się w łaski czarownicy, należy wieczorem 5 stycznia zostawić dla niej na stole mandarynkę lub pomarańczę i kieliszek wina.
Dlaczego „Befana"?
Imię Befana jest ściśle związane z datą święta - etymologicznie pochodzi od gr. epiphaneia hiera'(Święto Objawienia), łac. epiphania, a po włosku Epifania, które później przeszło w Beffania dla zapamiętania Strega di Beffania (Czarownica Święta Objawienia). Z czasem nastąpiło uproszczenie i redukcja liter „f" i „i". Święto Objawienia Pańskiego, czyli Święto Trzech Króli, jest obchodzone przez Kościół katolicki 6 stycznia, we Włoszech jest to dzień, który kończy okres bożonarodzeniowo - noworoczny. Z tego też względu postać Befany bywa symbolicznie interpretowana jako uosobienie starego roku, który po okresie Świąt Bożego Narodzenia, odchodzi, zostawiając prezenty, istnieje nawet powiedzenie: „ L'Epifania tutte le feste porta via" („Święto Objawienia zabiera ze sobą wszystkie święta")
Legendy o Befanie
Nie wiadomo kiedy dokładnie narodziła się postać Befany, ale pierwsze wzmianki o niej pojawiły się już ok.1200r. Od tej pory powstało wiele legend o tajemniczej staruszce, w których mieszają się wątki chrześcijańskie z folklorystycznymi. Niektórzy wierzą, że Befana to żona Świętego Mikołaja, która pomaga mu w rozdawaniu prezentów, aby dotrzeć do wszystkich dzieci mieszkają na przeciwnych biegunach kuli ziemskiej - on na Biegunie Północnym a ona na Biegunie Południowym. Inni twierdzą, że to siostra Świętego Mikołaja, a jeszcze inni, że wiedźma nie ma niczego wspólnego ze Świętym Mikołajem, a jej pochodzenie związane jest z narodzinami Chrystusa.
Najbardziej popularną legendą o Befanie, jest ta która wyjaśnia datę jej święta i jest związana z wędrówką Trzech Króli prowadzonych przez Gwiazdę Betlejemską. Według niej Kacper, Melchior i Baltazar podążając z darami dla Dzieciątka Jezus (złotem, kadzidłem i mirą), przebywali wiele miast głosząc radosną nowinę i jednocząc się z napotkaną ludnością, która przyłączała się do ich dalszej wędrówki. Tylko jedna staruszka, która wcześniej udzieliła im noclegu, w ostatniej chwili zdecydowała, że z nimi nie pójdzie, tłumacząc, że musi dokończyć obowiązki domowe. Następnego dnia kobieta bardzo żałowała swojej decyzji i próbowała do nich dołączyć, ale królowie byli już za daleko, a Gwiazda Betlejemska przestała świecić. Staruszka nigdy nie zobaczyła Dzieciątka Jezus i dlatego każdego roku w nocy z 5 na 6 stycznia roznosi dzieciom prezenty, których nie dała Jezusowi, czy jak głosi inna wersja, Befana wędruje z domu do domu w nadziei, że w którymś z nich spotka małego Jezusa.
To na podsumowanie waszego uroczego dyskursu. Odpowiedz dobrze znacie....
.www.amando.it/natale/befana.htm
Użytkownik MAHARET edytował ten post 06.01.2015 - 02:01
Zawsze mnie bawi, gdy katolicy pytają ateistów, dlaczego obchodzą święta. Gdyby te tradycje chociaż faktycznie były katolickie...
Co ja, zateizowana, robiłam w święta? Matka "wierząca", siostra mała, to obchodzą ją tylko prezenty, więc siedziałam z nimi (bo po co się kłócić) i dzieliłam się z kotem łososiem. Takie rewelacje.
Edit: Ludzie muszą odpoczywać. Po to są święta państwowe podpięte na przykład pod ogólną "religię". Żeby ludzie mogli razem usiąść w domu i odpocząć.
Użytkownik denaturat edytował ten post 06.01.2015 - 02:38
Niestety,ale żaden z "ateistów" tutaj nie potrafi napisać wprost - Tak,obchodzę święta.
Bez przerwy tylko widzę posty "mogę robić co chcę,jem kolację ale się nie modlę" - Ale ludzie,obchodzicie te święta,a są to święta Chrześcijańskie. A jak już odezwie się jakiś wierzący,to główny argument - " Bo choinka wzięła się od Pogan ! " - Argument porównywalny do wytykania błędów ortograficznych,bo do całej wypowiedzi nie potrafi się sensownie odpowiedzieć.
Nikt Was nie pyta czy choinka,karp czy bombki są elementem chrześcijaństwa czy też nie,pytanie jest proste . Dlaczego obchodzicie święto wiary która dla Was nie ma sensu bytu ?
Nie staję po żadnej ze stron,tylko śmieszą mnie Ci pseudo ateiści . Pozdrawiam.
Ateista może nawet pójść do kościoła i zjeść opłatek, jeśli nie wierzy to uczestniczenie w zewnętrznych czynnościach tego nie mienia. A siedzenie w domu w święta to nie świętowanie.
Tak sobie czytam ten temat i myślę sobie, że jakbyście na samym początku zdefiniowali to tytułowe pojęcie "zateizowani" i uzgodnili precyzyjnie, kogo można objąć tym terminem, to dużo wygodniej by wam się rozmawiało.
Bo, póki co, odnoszę wrażenie, że obie strony dyskusji rozmawiają o tym samym, a problem niedogadania się leży w tym, że każda z nich inaczej rozumie definicję tego słowa i konsekwencje w zachowaniach z tego wynikające..
Nie tą książkową definicję tylko tą opisującą zbiór zachowań i postawę reprezentowaną w realnym życiu. Bardzo indywidualną dla każdej z wypowiadających się w tej dyskusji osób.
Ale to tylko tak na marginesie.
Przepraszam za wtręt - walczcie dalej
Użytkownik pishor edytował ten post 06.01.2015 - 19:56
Wierzący powinni się cieszyć, że niewierzący uczestniczą w obchodach świąt, wszakże któryś może poczuć ducha świąt, który może tchnąć wiarę w serca ateistów.
Należy pamiętać, że oprócz aspektu religijnego bardzo istotnym elementem jest tradycja w rzeczywistości integrująca wiele środowisk i właśnie ona popycha niewierzących do uczestniczenia w celebracji świąt.
Ostrzewtlumie, znowu chcesz Mi powiedzieć jak wyglądają moje Święta,w mojej religii . Bardzo płytko myślisz, ty widzisz tylko kolację i choinkę,drwisz z tego. Ale tak na prawdę jak możesz się wypowiadać na temat wiary,skoro nie wiesz tak na prawdę na czym to polega ? Teoria to nie wszystko ..