I właśnie w takich organizacjach jak "Anonymous", upatruję szansę na przynajmniej ograniczenie wpływu terrorystów na życie niewinnych ludzi. Internet jest obecnie potęgą nieporównywalną w zasadzie z niczym, można za jego pomocą znaleźć każdego, albo COŚ na każdego, tym bardziej, że ludzie to ułatwiają bardzo, np. za pomocą Fejs z buka czy innych Tłiterów (swoją drogą - zero wyobraźni z ich strony). Ludzie potrafiący się poruszać po sieci, hakerzy, wbrew pozorom mogą wyrządzić organizacji terrorystycznej więcej szkód lub przyczynić się walnie do jej zlokalizowania i unicestwienia niż wojskowi czy politycy wprowadzający swoje uchwały i prawa.
Hakerzy mają praktycznie nieograniczony dostęp do wszelkich danych, trzeba je tylko zlokalizować, ewentualnie rozszyfrować. W każdym razie, uważam, że w obecnej sytuacji, Anonimowi powinni być poproszeni przez władzę, wojsko o pomoc i powinni tej pomocy udzielić. Odłożyć mniejsze niesnaski na bok, bo tu sprawa jest naprawdę poważna. Trochę to Holiłudzko zabrzmiało...