Oczywiście, że tak. Dopóki żyjemy (jeszcze) w Europie, a nie w Eurabii dopóty będziemy walczyć o nasze prawo do wyrażanie tego co chcemy i tego jak chcemy, niezależnie od tego jak prowokacyjne to będzie. To również jest część wolności słowa.
Pytanie, na ile to jest wolność słowa, a na ile dziecięca prowokacja typu "my wam pokażemy!". To jest raczej skierowane do ogółu społeczeństwa Francji - wiadomość typu "nie boimy się" itd.
Swoją drogą dziwi mnie, że problem ekstremizmu nie chce być rozwiązany przez samych wyznających Islam, myślę, że w coraz większym stopniu (poczynają od 9/11) są świadomi, że każdy taki incydent spotyka się z zaostrzeniem antagonizmów oraz generalizowania, że coraz bardziej spycha ich na margines, nakręcając krąg nienawiści. Jeżeli sami nie wezmą tego w swoje ręce, to prędzej czy później dojdzie do tego, że Świat po prostu zacznie być "antyislamski" - dwa miesiące, a my mamy zamachy w dwóch krajach i coroczny festiwal palenia samochód w Szwecji... Nić zaufania jest coraz cieńsza.
Jak już pisałem, problem ekstremizmu JEST rozwiązywany przez muzułmanów - i prawie tylko przez nich, patrząc na skutki. Mówię tu nie o europejskim terroryzmie (choć i tu jestem pewien, że gminy muzułmańskie współpracują z policją w celu wytypowania podejrzanych itd.), tylko o Bliskim Wschodzie i walce z IS. Zresztą muzułmanom sprzeciwiającym się terrorystom grozi śmierć - oni się boją nie mniej niż ateiści czy chrześcijanie. Każdy ekstremizm jest zagrożeniem dla wszystkich, których w jakichś sposób dotyczy - terytorialnie, czy ideowo.