Tak więc uważam, że istnieją dwie możliwości, albo to jest fake i po prostu miało wyglądać, że policjant został dobity, dla naocznych świadków, a ktoś to nagrał i nie wyszło, albo kula przebiła jego głowę tak szybko, że ta pozostała niewzruszona.Brak krwi wytłumaczyć można tym, że ta nie zdążyła jeszcze lecieć, ekspertem nie jestem ale spotkałem się z sytuacjami w których krew nie leci natychmiast po otrzymaniu rany.
Zacznijmy może od kwestii pocisku.
Napisałeś
Chodzi o to,że 7,62mm to taki kaliber który jest stworzony do przebijania, człowiek może przeżyć i z dziesięć kul jeśli żadna z nich nie uszkodzi ważnego narządu wewnętrznego.
Z informacji prasowych wynika, że terroryści posługiwali się karabinami AK Kałasznikow. To jednak nie przesądza kwestii kalibru pocisków jakimi strzelali.
Rzeczywiście pierwotnie w Kałasznikowach używano tylko pocisków kalibru 7,62 mm, jednak w kolejnej modyfikacji tego karabinu (z lat siedemdziesiątych) zmieniono kaliber na mniejszy - 5,45 mm.
Obecnie używa się Kałasznikowów strzelających oboma rodzajami pocisków:
cyt."Rozwój broni opartej na mechanice Michaiła Kałasznikowa trwa nadal. Na bazie AK-74M powstawała tak zwana „rodzina AK-100”, czyli nowe warianty broni tworzone na potrzeby rosyjskich sił zbrojnych, ale też w znacznym stopniu z przeznaczeniem na eksport. Są wśród nich AK-101 i AK-102, strzelające standardową amunicją NATO kalibru 5,56 mm, ale też AK-103 oraz AK-104 na stare dobre i nadal powszechne w wielu częściach świata naboje pośrednie 7,62 mm typowe dla AK-47."
źródło
Chodziło o poprawienie zasięgu broni, zmniejszenie jej wagi, prędkości początkowej pocisku, a także szybkości strzałów. Pociągnęło to za sobą jednak konsekwencje polegające na tym, że te nowe, lżejsze pociski miały tendencję do "koziołkowania" po trafieniu w cel, a to z kolei powodowało dużo większe uszkodzenia w ciele osoby trafionej takim pociskiem.
Mamy więc dwie możliwości - albo strzelano pociskami kaliber 7,62 mm, które ze względu na większy kaliber, naturalnie powodowały większe rany albo pociskami kaliber 5,45 mm, które powodowały większe uszkodzenia wewnętrzne, że względu na to wspomniane "koziołkowanie".
Do czego zmierzam.
W obu tych przypadkach, naturalną konsekwencją postrzału w głowę z tak bliskiej odległości, byłaby co najmniej, fontanna krwi (taka krwawa mgiełka) wydobywająca się z rany wylotowej. O ile w ogóle o jakieś ranie wylotowej można by mówić.
Posłużę się tu chyba najbardziej znanym przykładem postrzału w głowę, który zna chyba każdy i chyba każdy widział nagranie z tego zdarzenia.
Chodzi mi tu o zamach na Kennedy'ego i słynny film Zaprudera.
Kto nie widział tego nagrania, może zobaczyć je tutaj.
Wprawdzie JFK otrzymał postrzał z zupełnie innej broni, bo z włoskiego karabinka Carcano ale tak się składa, że strzelano z niego również pociskami pełnopłaszczowymi (jakimi strzela Kałasznikow) o podobnym kalibrze 6,5 mm.
Różnica polega głównie na tym, że strzał padł z odległości ok 80 metrów, a nie tak jak w przypadku paryskim, z odległości kilkudziesięciu centymetrów.
Co zostało z czaszki JFK można zobaczyć na tym filmie, na którym specjaliści od balistyki próbują wyjaśnić kwestię skąd strzelano i jaki był tego efekt.
Na tym samym nagraniu widać jak wyglądało ubranie JFK po tym ostatnim postrzale link
Sporo krwi - prawda?
Tymczasem w przypadku nagrania z Paryża, nie ma ani śladu choćby kropli krwi (pomimo tego, że jakość nagrania jest o niebo lepsza od filmu Zaprudera, a samo nagranie wykonano z bliższej odległości).
Żadnej "krwawej chmury" wokół głowy policjanta, czy kałuży krwi na chodniku. Co więcej - nie widać też żadnych efektów tego postrzału na głowie ofiary.
Nie widać też czegoś więcej, a mianowicie reakcji ciała na ten postrzał oddany z odległości zaledwie kilkudziesięciu centymetrów.
W przypadku zamachu na JFK najwięcej teorii spiskowych powstało w związku z odrzutem ciała prezydenta, po postrzale w głowę. Z odrzutem - do tyłu. Dało to asumpt do twierdzeń o tym, że strzelano do niego z przodu, a więc nie mógł tego zrobić Oswald, który znajdował się za plecami JFK. Jak się jednak okazało, taka reakcja ciała Kennedy'ego. Była jak najbardziej naturalna.
Oddajmy głos specjaliście
cyt. "Kiedy pocisk przeszył czaszkę i mózg, doszło do stymulacji nerwów, na długości całego rdzenia kręgowego" link
Czy widzicie taką stymulację w przypadku tego policjanta? Ja widzę tylko, że bardzo łagodnie kładzie on głowę na chodniku.
Widzę też coś jeszcze.
A mianowicie ślad po uderzeniu pocisku w chodnik (tuż koło lewj dłoni policjanta), a także obłok dymu / pyłu po tym strzale wydobywający się z okolic miejsca, w które uderzył pocisk.
Widać to bardzo dokładnie na nagraniu w zwolnionym tempie, które zamieścił wyżej Amer.
Powiększcie obraz i zwróćcie uwagę na lewą dłoń policjanta link
Pojawia się przy niej biała plamka, z okolic której ulatuje chmurka dymu / pyłu czy co to tam się ulatnia. Ta biała plamka, to właśnie miejsce, w które uderza pocisk.
Ktoś powie: "Pocisk przeszył głowę, a następnie uderzył w chodnik". Możliwe ale w ślad za nim na chodnik powinny polecieć kawałki czaszki, mózgu i fontanna krwi.
Jest jeszcze jedna rzecz. W przypadku kiedy pocisk trafia w tkankę miękką, np brzuch, to bez problemu może przelecieć na wylot - w linii prostej. Inaczej jest kiedy trafia na kości - np czaszki.
Nawet pocisk tego kalibru zmieni trajektorię lotu na skutek trafienia na kości. tak było w przypadku JFK, kiedy to pocisk, który trafił go w głowę zmienił kierunek lotu, co sprawiło, że lekarze wykonujący autopsję, mylnie ocenili położenie rany wlotowej, zakładając, że pocisk leciał po linii prostej. link
Popatrzcie na ułożenie Kałasznikowa w ręce terrorysty, w momencie oddawania strzału, a następnie na ślad po uderzeniu pocisku w chodnik? Dałoby się wykreślić linię prostą?
Moim zdaniem - tak.
Świadczyłoby to o tym, że pocisk pomimo, że dwukrotnie przebił kości czaszki, nie zmienił swojej trajektorii.
A skoro tak (a także z powodów wymienionych wyżej), to stawiam tezę, że ten strzał nie mógł być śmiertelny, a nawet jakoś szczególnie szkodliwy dla ofiary.
Z prostego powodu - bo nie trafił on w głowę policjanta.
Chciałbym żeby była jasność.
To, co wyżej napisałem nie jest próbą budowania jakiejkolwiek teorii spiskowej.
Nie wiem kto, dlaczego i w jaki sposób. Nawet nie chce mi się szczególnie tego rozważać.
Odnoszę się tylko do tego, co widzę na filmie i co wydaje mi się dziwne i nienaturalne.
Najprawdopodobniej w ogóle bym się nad tą kwestią nie pochylił, gdyby nie informacja o dowodzie osobistym znalezionym w samochodzie pozostawionym przez terrorystów.
Bo jest kolejny przypadek, kiedy zdarza się organom ścigania tak szczęśliwy traf, pozwalający od razu ustalić kogo mają szukać.
I tak sobie myślę, że albo zamachu tego dokonali wyjątkowi idioci, którzy za wszelką cenę starali się pomóc policji w ich zlikwidowaniu albo ktoś ma nas wszystkich za idiotów i próbuje wmówić, że pierwszą rzeczą, którą powinien wziąć ze sobą terrorysta wybierający się na dokonanie zamachu, jest wzięcie ze sobą dowodu tożsamości.
Innej opcji nie widzę.
@ Cez77
...osoba ktora wyskakuje przez okno na fimiku to terrorysta czy nie? Bo jezeli to czlonek jednostki to dostal sie pod ladny ogien bratobojczy i przez swoich zostal spacyfikowany.
Według mediów - tak. To właśnie jest zamachowiec, który w ten spektakularny sposób postanowił popełnić samobójstwo.
Moim zdaniem, jak na terrorystę - samobójcę, wybrał najdziwniejszy rodzaj śmierci.
Bo ten efektowny "szczupak" w kierunku kilkudziesięciu policjantów uzbrojonych po zęby, bez jakiejkolwiek próby ostrzeliwania ich, tak właśnie należałoby określić.
P.S.
Wszystkie wykorzystane nagrania ustawiałem tak, żeby włączały się w wybranych przeze mnie fragmentach - nie ma więc potrzeby oglądania całości filmów. No, chyba, że ktoś bardzo chce 