To islamem, czy ekstremizmem? Bo to nie to samo.
Widzę, że starasz się traktować moje wypowiedzi dość wybiórczo. Sytuuję ludzi i religie na dwóch różnych poziomach, nawołując poniekąd - albo wprost jak w tym wypadku - do potępienia działań ekstremistycznych, przy jednoczesnym zachowaniu szacunku do ludzi, jako wyznawców. "Gardźmy Islamem" znaczy w tym momencie tyle co "pogardzajmy każdą religią, z której może wyrodzić się ekstremizm, gardźmy bezsensownością jej tez", ale w tym wszystkim zostańmy otwarci na drugiego człowieka, na zwykłego Muzułmanina. Jestem zdania, iż wszystko obrałoby znacznie inny kierunek gdyby edukacja w szkołach była na zupełnie innym poziomie. Gdyby nauczała dzieci rzeczywiście równości i szacunku wobec siebie, a nie tylko w teorii. W ujęciu Piaget'a szkoła, a dokładniej nauczyciele są drugimi najważniejszymi dorosłymi w życiu dziecka, na których spoczywa obowiązek prowokowania i kształtowania ich rozwoju. Naprawdę nie uwierzę nikomu w gadanie, że "nauczyciel nie może, bo każdy rodzic ma prawo wychować dziecko w swojej wierze". Czy wpajanie wartości uniwersalnych w procesie socjalizacji wymaga odwoływania się do religii? Czy potrzeba odwoływać się do wiary mówiąc o miłości, szacunku, poszanowaniu życia, własności materialnej lub intelektualnej, pomocy słabszym? Na szczeblach edukacji powstają antagonizmy i wyobcowanie, które prowadzi do tego, że młodzi Muzułmanie nie czują się częścią społeczeństwa do którego wyemigrowali ich rodzice, ale jego marginesem. Są traktowani inaczej zarówno przez uczniów, jak i przez nauczycieli co rodzi frustrację, która nie może znaleźć ujścia. Pod ciągłym naporem haseł "Europy wolnej od Islamu" czują się zastraszeni, przez co zaczynają sympatyzować z ruchami skrajnymi (tak jak polska młodzież zaczyna sympatyzować z ruchami konserwatywnymi w nadziei na zrozumienie) albo poprzez internetowe poparcie, albo - co gorsza -dosłownie biorąc udział w zamachach. Powinniśmy zreflektować nasz - znaczy się nasz, Zachód powinien zreflektować swój system edukacji, skoro tak ochoczo przyjął pod swoje skrzydła tylu imigrantów - system edukacji, oparty na otwartym dialogu i budowaniu poczucia bezpieczeństwa u każdego dziecka, stawiając indywidualny kontakt z dzieckiem ponad realizacje materiału w nauczaniu jeden-trzy.
Pytam więc, dlaczego rozmyślnie prowokuje się, naśmiewając się z religii? Dlaczego chrześcijanie popierają takie działania, równocześnie nie pozwalając na nabijanie się z Papieża, Boga, bądź wyznawców?
A dlaczego nie? Satyra towarzyszy cywilizacji europejskiej od XVI wieku. Nie naszą winą jest, że cywilizacja muzułmańska była jej pozbawiona. Przez co dzisiaj podchodzi do niej bez żadnego dystansu, traktując dosłownie. Zresztą dlaczego mielibyśmy nie traktować humorystycznie jakieś religii kiedy aktualne wydarzenia dają nam ku temu powody? To może w ogóle zaprzestańmy satyry, bo prześmiewczy komentarz do czegokolwiek jest zapewne krzywdzący i haniebny. Tylko dodam komentarz Banksy'ego w tej sprawie: