fot/kwejk
Mnie to wystarczy za komentarz, podobna siła oddziaływania na zmysły....
Napisano 06.03.2015 - 13:58
Zainspirowana tematem postanowiłam książkę przeczytać, ot, żeby sprawdzić co to za chłam.
Pierwsze wrażenie:
- Rany, od razu widać, że to fanfik. Co to za styl w ogóle? Sama mogłabym coś takiego napisać... Jak to zostało "bestsellerem" to może i ja kiedyś zarobię na jakimś fanfiku...
Poznawanie bohaterów:
- Zapożyczenia ze "Zmierzchu" rażą po oczach. Nawet całe wypowiedzi Cullena zostały przepisane! Mogłoby to przejść gdyby Gray chociaż przypominał Cullena ale są zupełnie różni (mimo, że autorka próbowała ich upodobnić) więc Gray zachowuje się "out of character" gdy wypowiada teksty Cullena.
- Bohaterka jest idiotką(z rozdwojeniem jaźni na dodatek) a Gray ma problemy sam ze sobą.
Najbardziej rozbawiło mnie, że gościu najpierw przez ileś tam miesięcy nie miał chwili by umówić się na krótki wywiad a następnie jakoś miał masę wolnego czasu na zabawę w stalkera.
Rozwój akcji:
- Nie rozumiem.
- Uciekaj dziewczyno gdzie pieprz rośnie. Nie widzisz, że to manipulant i sadysta?
- A ty chłopie zbij z tonu bo trochę normalnego związku cię nie zabiło.
Dalsza akcja:
- Ok, dobra. Rozumiem. Seks jest najlepszym rozwiązaniem na wszystkie problemy. "Cztery razy po dwa razy osiem razy raz po raz, o północy ze dwa razy i nad ranem jeszcze raz" w różnych dziwnym miejscach i już wszystko gra.
- Heh. I znowu się pieprzą.
- I znowu.
- No ile można? Jedno i to samo, jedno i to samo...
Dalej nie doczytałam, znudziło mnie.
Napisano 06.03.2015 - 16:32
Nie mogłam przebrnąć... Znudziła mnie po 35 stronach... Przykro mi, styl fatalny.
Napisano 06.03.2015 - 17:59
Napisano 06.03.2015 - 18:05
A na mnie większe wrażenie erotyczne zrobił "Dziennik znaleziony w Saragossie", napisany w XVIII w, przez Jana Potockiego. Nie dosyć, że sceny były i były nietuzinkowe ich opisy , to jeszcze tak pokręcona i dziwna fabuła, że za głowę się łapałam, cóż to za wariat pisał !?
Albo, jak nie to, to Markiz de Sade... Seksy nie z tej ziemi!
W końcu "sadyzm", który i u "Pana Szarego" się pojawia, miał początek u de Sade'a
Napisano 06.03.2015 - 18:25
Dla takiej kobiety w wieku 30-40 lat to może być szok, że można inaczej. Stąd popularność tego "dzieła".
Urgon, to by musiały w wieku 40 lat zaczynać... Szok to jest dla kobiet, które nie doświadczyły "zdobywania", a raczej "bycia zdobywaną" w taki sposób, w jaki to sobie wyobrażały. Wiesz, rycerz na białym koniu itd. W tym tkwi fenomen sikania w majtki przez rozanielone pensjonarki, dla których nawet słowo seks jest tym, co powoduje szybsze bicie serca. Jest cała masa książek, które ociekają erotyzmem i to w sposób naprawdę godny pozazdroszczenia.
Napisano 07.03.2015 - 13:37
Napisano 07.03.2015 - 15:02
A na mnie większe wrażenie erotyczne zrobił "Dziennik znaleziony w Saragossie", napisany w XVIII w, przez Jana Potockiego. Nie dosyć, że sceny były i były nietuzinkowe ich opisy
, to jeszcze tak pokręcona i dziwna fabuła, że za głowę się łapałam, cóż to za wariat pisał !?
Albo, jak nie to, to Markiz de Sade... Seksy nie z tej ziemi!
W końcu "sadyzm", który i u "Pana Szarego" się pojawia, miał początek u de Sade'a
Niewiem czy miał poczatek u de Sada (w końcu SM to dewiacja stara jak świat) Ale markiz za to to bije jak chce (i to w przenośni
) autorkę Greja.Taki poziom choćby "Małżonka ukaranego " w najgorszym monencie jest nieosiagalny dla Greya w najlepszym. Wbrew obiegowym opiniom de Sade był gównie płodnym i bulwersującym pisarzem a nie potworem . W życiu codziennym może i był gorszący (kobiety za nim szalały i uwielbiał sex grupowy) i rozpalał go teatr BDSM to w realu ani nie lubił zadawania bólu ani tym bardziej zabijania . Gorzej: gdy w czasie rewolucji francuskiej wykazał sie olbrzmią odwagą osobistą i nikogo nie skazał na kare śmierci będąc sędzią w czasie procesów rewolucyjnych. Za odmowę skazywania niewinnych (winnych zresztą też)na śmierć aresztowano go i skazano . Życie uratował mu przewót napoleoński.
Może jesteście w nieodpowiednim wieku lub bez odpowiedniego doświadczenia życiowego, by ten "bestseller" docenić. Tam są przecież seksy. Częściej niż raz na tydzień. W innych pozycjach, niż "po bożemu" (pozycja misjonarska, po ślubie, pod kołdrą, po ciemku, bez przyjemności, preferowana obecność księdza, dwóch zakonnic i kropidła by stosunek uświęcony był). Dla takiej kobiety w wieku 30-40 lat to może być szok, że można inaczej. Stąd popularność tego "dzieła".
Luba zajrzała mi przez ramię na to, co piszę i wypomniała mi, że ostatnio też chciałem pod kołdrą. No co? Zimno było...
Należe z żoną do klubu czytelniczego . Do tego klubu należy całkiem sporo ludzi. Te dwa lata temu gdy przyszła pierwsza fala popularności 50 twarzy kobity rzuciły się na tą książkę jak stado hien na rannego bawoła. I mogłem popatrzeć komu się spodobała ta książka i mogłem wyciągnąć jakieś tam wnioski. Książka podobała się tylko bardzo nielicznym kobietom , co ciekawe w wieku tylko 30 -45 lat i to pod warunkiem że były bardzo ale to bardzo infantylne i "nawiedzone" . W każdej innej konfiguracji (młodsze, starsze). ksiązka budziła ... znudzenie. Nawet u wielbicielek radia maryja wywoływała typowe efekty typu "łeeee. Myślałam że będzie lepsze(faniejsze, pikantniejsze, bardziej zboczone itp)." Książka zalega niezauważona już jakiś czas w bibliotece gdzie odbywają się spotkania kółka literackiego. Tylko te infantylne załapały się na następne części. Notabene myśłałem patrząc na fragmenty Greya, że autorka ma z 18- 20 lat, a byłem w szoku gdy zorientowałem się, że jest starsza ode mnie. Zastanawiam sie pod jakim kloszem trzeba żyć i jak starannie pielągnwać swoje imaginacje i nierealne spojżenie na świat by spłodzić takiego gniota.
Napisano 07.03.2015 - 17:06
Napisano 05.04.2015 - 13:06
Czy się komuś to podoba, też czy nie powieść E.L. James zasługuje na miano fenomenu. Im więcej osób ją krytykowało, tym większą cieszyła się popularnością. Dodatkowo na każdego narzekającego przypadało kilku nowych fanów. Przeniesienie jej na duży ekran było zatem tylko kwestią czasu. Data premiery też nie mogła być inna. W końcu jaki jest lepszy czas na film o prawdziwej, choć trudnej (przynajmniej na początku) miłości? Oczywiście - weekend z Walentynkami.
Napisano 07.04.2015 - 17:14
Zgadzam się z kolegą wyżej dobrze mówi, im więcej ludzi to krytykuje tym więcej ogląa rzecz jasna. Niestety, miałem okazje iść na ten film i byłem na, nim miałem podejście trochę z besztanego psa albo mine jak, kto sr!@# na pustyni myślałem, że to naprawdę będzie słabe, ale się myliłem.
Napisano 08.04.2015 - 00:01
O takiej szmirze jaką jest ta książka, nie warto nawet gadać. Rzeczywiście paranormalną rzeczą jest to że taki chłam dla niewyżytych seksualnie nastolatek tak się sprzedał. (W porównaniu z 50 mordami greja "Mein Kampf" to arcydzieło literackie, którę zachwyca bogactwem treści.)
Nastolatek? Błagam.
Moja 44 letnia sąsiadka się zaczytuje, niestety wciągnęła w to moją matkę, wciskając jej to jako "super książkę". Ja sama mam niecałe 20 i jakiś czas temu z ciekawości (spodziewając się szajsu) sięgnęłam po "dzieło", jak nudziło mi się w pracy. Nie wiedziałam, czy płakać ze śmiechu, czy z rozpaczy, a może jedno i drugie... Dramat. Zero fabuły, ona przygryza wargę, on ją rucha, reszta postaci to typowi statyści, a do tego skrzywione przedstawienie tematu bdsm. Dno.
Napisano 09.04.2015 - 09:41
To jest taki przereklamowany film i książka również..Osobiście nie czytałem książki ale byłem na tym w kinie i zecydowanie po prostu nic mi się tam nie spodobało bo dla mnie to było takie nudne jak flaki z olejem. Moja jednak dziewczyna po prostu przeczytała tą całą książkę i mówiła, że na początku smętnawo ale z czasem się rozkręca..
Napisano 09.04.2015 - 14:52
Film niewiele odbiega od książki jak książka była każdy czytał i polecali ludzie to lubili, ale jak nakręcili film to reklamowali wszędzie w radiu puszczają piosenke z tego filmu po 10 razy. Osobiście byłem na tym filmie i anie szału ani mizernie tak po środku raczej.
Napisano 09.04.2015 - 18:03
Myślałem że wszystko co będzie błędem w książce zostanie poprawione i dostaniemy niezły produkt finalny który będzie głębszy, tajemniczy i naprawdę odważny. Nie jest ani trochę taki.
Nie ma w nim magii, chemia między aktorami jest żałosna a postać Greya spłycona i kompletnie nieciekawa. Film ma bardzo powolne tempo i mniej więcej od połowy po prostu nudzi bo mimo że film leci dopiero godzinę to wszystko co się dzieje na ekranie widzieliśmy już do tego czasu.
0 użytkowników, 2 gości oraz 0 użytkowników anonimowych