Osobiście nie widzę specjalnego celu w ukryciu czyścca w tej produkcji, ukryte treści są chyba po to by wpływać na ludzi.
Nie chodzi o ukrycie czyśćca w tej produkcji, a raczej o inspirację autora. Tutaj bym się nie doszukiwała pierdół. To zresztą bardzo fascynujące, jeśli ta historia okazałaby się prawdziwa. Takie 'psycho' klimaty mnie akurat pociągają od zawsze. Na przykład kreskówka "Chojrak, tchórzliwy pies" - szczególnie odcinek z Fryzjerem Fredem (polski przekład), albo - to brzmi lepiej - The Freaky Fred. Na serio polecam 'Freaky Fred's poem', w oryginale, gdzie jest cały jego tekst. Miazga.
To są właśnie przykłady kreskówek, jak dla mnie, neutralnych, których autorem był po prostu 'psycho-geniusz'.
Oczywiście, w wielu serialach animowanych czy filmach mogą być ukryte treści, ale warto wziąć pod uwagę, że to tak jak z programami komputerowymi - programiści bardzo lubią dodawać własne 'dowcipy', zaznaczyć swój udział w produkcji, dać coś od siebie (np akcje google czy ta z zapisywaniem jakiegoś dokumentu w windowsowskim notatnku pod jakąś tam nazwą, po czym tworzy się coś tam). I tutaj znowu mam refleksję, że jeśli czasem faktycznie pojawiałą się takie przekazy, może nie jest to propaganda i pranie mózgu, a ostrzeżenie od 'jedynego dobrego wśród złych' i takie pierdoły.
Swoją drogą, to fascynujące brać udział w produkcji czegoś, co później wychodzi w świat na wielką skalę. Jestem przekonana, że gdybym dostała taką robotę w swoje ręce, też dodałabym jakiś interesujący detal. No wiecie, taka potrzeba wyrażenia siebie we wszystkim, w czym tylko można.
Edit: czy ktoś z Was oglądał te kolorowe, ładne, piękne, jasne, idealne w kształtach 'masówki', które teraz produkuje się dla dzieci? TO naprawdę zakrawa o propagandę. Ich pseudo wartościowy przekaz robi z gówniarzy po prostu kretynów. Wciska im się, że świat jest cudowny, życie proste i banalne i nie trzeba mieć wobec niego wielkich oczekiwań - wystarczy, że będzie się robić to, co wypada i co trzeba. Widziałam kilka takich kątem oka. Są tendencyjne i na myśl automatycznie przywodzą mi tych wszystkich modnych obecnie specjalistów od rodzin, psychologów w okularach z grubymi oprawkami, którzy mówią swoim sztucznym głosem o bezstresowym wychowaniu i sami wyglądają jak ofiary wielkiego prania mózgu, albo przynajmniej część jakiegoś spisku. Nie wiem, może tylko odnoszę takie wrażenie, bo dorastałam na 'Motomyszach z Marsa', kreskówkach marvelowskich i innych takich, w których lała się krew i wszyscy się tłukli, ale dzieciaki po takich uroczych cudach nie mają specjalnie pobudzonej wyobraźni i są podatne w późniejszym czasie na bzdury w stylu gotowych produktów serwowanych przez wytwórnie, jak ten nieszczęśny Bieber, itp. Wydaje mi się, że takie preferencje są wręcz celowo wpajane od małego. Jestem świrem, ale wolałabym dziecku w wieku, dla którego przewidziane są te bajki, poczytać coś fajnego, a w późniejszym czasie puścić mu Świat Według Ludwiczka czy innego Hulka, niż pokazywać te 'idealne' twory dla - odnoszę wrażenie - upośledzonych.
Użytkownik stupidkid edytował ten post 15.04.2013 - 09:57