2) Mieszkam przy bardzo ruchliwej ulicy w centrum Krakowa. Miałem wtedy z 3 latka !. Z opowiadań mamy wynikło że SAM wyszedłem z mieszkania i przeszedłem przez ulicę ! Jak to zrobiłem, to nie mogę uwierzyć. Ulica bardzo bardzo ruchliwa. Wiem tylko jedno. Anioł Stróż nade mną czuwał...
Teraz jest bardzo ruchliwa, a jak miałeś 3 latka czyli podejrzewam ponad 20 lat temu, też taka była? Czy może było 100 razy mniej samochodów w Polsce?
...Ja jeszcze nigdy nie miałam nic złamanego... ...
Mówiąc szczerze, to ja też :-D . Np. mój kolega co chwilę ma coś złamanego (głównie ręce)...
Są ludzie o bardziej i mniej łamliwych kościach, co wynika z uwarunkowań genetycznych, stylu życia i innych. Nie przeczę w istnienie aniołów stróżów/duchów które opiekują się bliskimi na Ziemi, ale wierzmy w jakichś w miarę racjonalnych ramach. Tak jak ktoś ma grubsze, innego koloru, kręcone lub nie włosy, tak samo i ludzie mają różne kości.
Patryczek, bardzo ciekawa teoria. Nie wiem, czy może tak być, bo takie związanie się, na dłużej z żyjącymi członkami rodziny może doprowadzić do tego, że będzie się chciało nawiązać z nimi kontakt. Ja w to raczej wątpie.
Wg mnie bardzo często tak jest, oprócz tego, że opiekunami mogą być osoby z natury bardzo dobre, a takich przecież jest bardzo dużo wokół nas. Z tego co wiem i czytałem to osoby zmarłe z rodziny bardzo często opiekują się bliskimi na Ziemii i pełnią rolę "aniołów stróżów" jak to się powszechnie nazywa. Jaki inny interes miałyby w pomaganiu i troszczeniu się?
No i przychodze dzisiaj do szkoły. Miałem miec dzisiaj ciezki spr. z francuskiego na którego nie miałem nic oprócz ściąg ze słowek:P ja zwykle zresztą
. i 2 lekcje przed moim francuskim dowiaduje sie że babki od francuza nie ma !! Po prostu myślałem ze padne
wiecie jak to jest zresztą. A potem jeszcze nie miałem kartkowki z hisotrii która "rzekomo" miała być. Zbieg okoliczności? (zakończe pytaniem retorycznym
)
Takie rzeczy zdarzają się zbyt często wg mnie, by dopatrywać się tu paranormalności. Wieeele razy w czasie mojej edukacji zdarzały się podobne rzeczy. A to, że dwie na raz... wg mnie raczej przypadek. Aczkolwiek każdy może się mylić, ja tez mogę.
Do dzisiaj z calego serca mu dziekuje,ze go spotkalam,i zastanawiam sie kim tak naprawde mogł być.Czyzby ukazal mi sie moj Anioł Stróż?
To przezycie bylo takie silne,na zawsze pozostanie w mojej pamieci.
Piękne... pozdrawiam serdecznie

Też się popłakałem czytając to. Sam miewałem tez myśli samobójcze, ale chyba byłem zbyt tchórzliwy by spróbować, na szczęście

.
To ja miałam lepiej - kiedyś dość często na przestrzeni jakiś 2 lat śniła mi się mała dziewczynka która mówiła ,że jest moją siostrą i ma na imie Ania. (...) Miała wówczas urodzić się dziewczynka i rodzice chcieli dać jej na imie Ania.
Kolejna przepiękna historia. Ania musi Was bardzo kochać, to piękne...
Wtedy zrozumiałem że dziadek mnie wysłuchał i nie przyszedł. Od czasu jego śmierci czuję spokój tak jak by to on mi stróżował. Wiem że nie raz mi pomógł.
Dokładnie. Osoby z rodziny zwykle opiekują się swoimi bliskimi czekając w spokoju aż do nich dołączą i troszcząc się o nich.
Gdyby aniołowie stróże istnieli nikt by w wypadkach nie umierał.
To, że istnieją nie znaczy tego samego, że każdy ich ma. Równie dobrze mógłbyś napisać "czemu ludzie umierają skoro są aniołowie stróżowie?". Taki los. Ludzkie ciała kiedyś się starzeją i umierają. A dusze nie.
Teraz coś o mnie. W duszę wierzę i jestem przekonany na 100%, bo miałem okazję OOBE jak to się tu na forum nazywa, czyli widziałem swoje ciało z "kamery" z perspektywy paru metrów nad ziemią i pamiętam to jak wczoraj. Co do przypadków otarcia się o śmierć/kalectwo to po zastanowieniu pamiętam 3 takie, że powinienem skończyć w nich co najmniej ze złamaniami w kilku miejscach a farciarsko wychodziłem bez szwanku lub prawie bez szwanku. No ale się nie upieram, że to było działanie jakiejś siły nadprzyrodzonej, bo wszystko działo się w ułamkach sekund i żadnych postaci nie zauważyłem wtedy ani poświat, za to serce miałem "w przełyku". Sam nie mogłem wtedy uwierzyć, że nic mi się nie stało, myślałem sobie "jakim ku**a cudem nic mi nie jest????". Do tego sytuacja gdy uderzył we mnie samochód, ale tak, że zahaczył lusterkiem o moją rękę a błotnikiem o kolano. Można powiedzieć, że otarł się na styk. Byłbym 10 cm dalej i byłoby mniej ciekawie.
Co do aniołów stróżów. Małe podsumowanko ode mnie.
Wg mnie są to zwykle osoby bliskie, zmarłe, które się opiekują rodziną na Ziemii. To uosobienie mądrości, spokoju, dobroci, opiekuńczości, przyjazności. Jaki jest ich cel? Chronić ludzi przed śmiercią, która nie jest im pisana. To głównie wg mnie. Nie mają ingerować, nie mają zmieniać. Mają dbać jak bezstronni sędziowie by życie przebiegało tak jak ma przebiegać. Chronią, dają kolejne szanse. Są uosobieniem miłości, kochają w pełni, są uosobieniem absolutnego dobra, są piękni. Jaką postać przyjmują jest nieistotne raczej. Czy każdy ich ma, trudno powiedzieć. Pewnie można ich stracić, bo jakoś mi się nie wydaje by ludobójcy czy mordercy, mieli takich aniołów nad nimi czuwającymi.
Warto wg mnie dziękować im za opiekę. Warto szczerze być wdzięcznym i pokazywać, że nam na nich zależy. Nie oczekujmy, że się pojawią, przedstawią, podadzą rękę i zdradzą wszystkie tajemnice życia i śmierci. Kochajmy ich jak oni nas kochają. Nie żądajmy by nam coś udowadniali, chodź spróbować można, nie nalegajmy po prostu.
Warto wierzyć w swojego "anioła stróża", Opiekuna, czy jak się go nie nazwie. Może i podpowiada dobre rzeczy, może i nakierowuje nasze życie na właściwe tory, może i ingeruje, ale na pewno robi to tylko i wyłącznie z miłości.
To trochę przerażające z jednej strony, bo znaczyłoby, że każdy z nas ma swój los opisany, chodź wynikałoby z tego, że ten los nie musi się całkowicie spełnić, bo po co byliby wtedy aniołowie? Może po to byśmy mogli czuć ich obecność i pomoc? Trudno powiedzieć. A jak Wy myślicie?