Mam problem z OBE, a wlasciwie z jakimis dziwolągami, ktore nie dają mi spokoju. Otóż te istoty czerpią chyba energie z moich emocji. Tak mi się wydaje, bo wprost kochają doprowadzac mnie do stanu przerażenia i paniki. Ja już nie wiem co mam robic

. Uczepili sie mnie jeszcze jak byłam mała. Wtedy oczywiscie nie miałam pojęcia o OBE, myślalam, że to ufo mnie porywa^^. Z tamtego okresu pamiętam, że wyrywali mnie z ciała (wiem, że oni to robili, bo czułam jak ktoś chwyta mnie za nogi i zrywa ze mnie kołdre.), potem była ciemnośc, a na koncu zrywałam się z łóżka i budziłam moją babcie, żeby powiedziec jej co się stało (jest tak, ze babcia spi ze mną w jednym pokoju). Ona wstawała i nagle jej twarz sie zmieniala. Wtedy już wiedzialam, że ja nadal sie nie obudziłam (nadal bylam w astralu). Nie wiem jak opisac jej wygląd...jej oczy swiecily na zielono, jak neonowki, usmiech miała szyderczy, ostre zęby i jak na nią patrzyłam dostawałam dreszczy. Biła od niej taka zła energia.
Nie pamietam kiedy, ale powiedziała mi, że ona tylko przybrala postać mojej babci, żeby mnie zatrzymać w pokoju i żebym nie zdołała zareagować ucieczką albo walką. A tak w ogóle to żadko się odzywała, miała dzwiny głos, taki głeboki i charczała jakby nie mogła oddychac. Okropne. Raz pamiętam jak podeszla do mnie i złapala mnie za ramiona. Dostałam paraliżu i zaczełam spadac spowrotem do ciała. Ona się śmiała. Moja bezsilność dodawała jej energi, o ile się nie myle te istoty żywią się strachem, bezsilnościa itp. Mówie one, bo raz udało mi się uciec z pokoju. Wtedy zlapała mnie druga istota, która przybrala postac mojej mamy. Kazała mi wypić coś co spowodowało u mnie oslabienie i zmęczenie.
Innym razem udało mi się zatrzymac wibracje i nie wyszlam z ciała, jedynie otworzyłam astralne oczy. Wtedy podeszła do mnie jedna z nich, juz nie przypominała nikogo,nawet człowieka, położyla swoja palce na mojej szyi, na tętnicy i wtedy znow dostałam wibracji i to cholerne przerażenie, nie wiem czym spowodowane.
Te istoty przychodzą raz, dwa razy na miesiąc i są cholernie pomysłowe, nigdy nie używają dwa razy tego samego sposobu na przestraszenie mnie i zabranie tego czego potrzebują. Kiedy już dowiedziałam sie co nieco o OBE pomyslałam, ze to może moja wyobraznia ich stworzyla. Tak więc przy kolejnym spotkaniu próbowałam na nich wpłynać. Tak jak w LD. One się tylko zaśmiały i powiedziały, że to nie zadziała, bo "ja mam władze tylko nad swoimi rzeczami na swoich włosciach, a one są tu tylko goścmi." Sprawdzilam, rzeczywiscie potrafiłam poruszac przedmiotami, zmieniac kolor tapet, zmaterializowac kwiaty, nakazac pluszowemu misiowi gadać, ale do cholery nie mogłam nic zrobic z nimi! One natomiast nie dosć, że mnie wyśmialy to jeszcze się zdublowały. Było ich kilka, to były ich kopie, nie mogły mi nic zrobic oprócz straszenia swoim wyglądem, ale i tak musiałam jakoś uciec, żeby mnie te własciwe nie dopadły.
Bezpiecznie wychodzic w astral moge jedynie rano albo wtedy kiedy nikogo oprócz mnie nie ma w domu. Zaczęłam się nawet zastanawiać czy te istoty nie są ciałami astralnymi mojej babci i mamy. Ale raz spotkałam NP i on mi powiedzial, żebym się nimi nie przejmowala i ze bardziej prawdopodobne jest, że one tak jakby pasozytują na spiących w moim domu osobach, żeby wejść na moj teren. Zauważylam jeszcze ze po ich wizycie moja babcia śpi w tym czasie jak zabita. Spi w fazie głębokiej, ale rano nie pamięta o czym śnila.
Jakby nie było ja mam ich po dziurki w nosie. Zawsze po ich wizycie cały dzien jestem rozkojarzona, drażliwa i boje się spac. A najgorsze jest to, że one pojawiają się nie wtedy kiedy ja je oczekuje, ale wtedy kiedy nie jestem na ich ataki przygotowana. I prosze nie mowcie mi ,żebym przestała sie bac. To nie działa, bo one wiedzą co zrobic, zeby mnie przestraszyc. I w ogóle sam ich wygląd wywołuje u czlowieka strach. To zupelnie jakby miały pilota, którym wlączają u mnie ataki paniki. Pomóżcie mi się ich pozbyc, ja juz nie mam na nich siły.