Skocz do zawartości


Zdjęcie

Śmierć (?) Tomka Mackiewicza na Nanga Parbat


  • Zamknięty Temat jest zamknięty
162 odpowiedzi w tym temacie

#136

Daniel..
  • Postów: 4142
  • Tematów: 51
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Równie dobrze mógł zginąć idąc do sklepu po bułki, rozjechany przez tira, który zapomniał wyłączyć tempomatu. ;)

Ja akurat nie potępiam go za to, bo każdy ma jakieś pasje, jedni mniej ryzykowne, inni bardziej. Ja nigdy nie wszedłbym na taką górę, tak samo jak nigdy nie poleciałbym samolotem. Ale sam np trenuje ekstremalnie, kilka razy w tygodniu i mimo, że znam konsekwencje to nie przestane, bo to jest dla mnie całe życie. Tak już jest i zrozumie to każdy kto ma jakieś hobby. Nie wyjdę w czasie burzy z domu do lasu, ale wypije kawę przed treningiem ciężkich przysiadów z dużym ciężarem mimo wysokiego ciśnienia. I pewnie to jest dla mnie dużo groźniejsze niż burza, ale co poradzę? Tak już jest.

Tylko jeszcze inaczej jest, jak masz dzieci, żonę, itp, a inaczej jak jesteś sam. Wtedy system wartości powinien się przewartościować.


  • 0



#137

noxili.
  • Postów: 2850
  • Tematów: 17
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Nie mam pojęcia czy tylko ja tak uważam, niech wypowie się tu jakiś specjalista aczkolwiek osobiście uważam, że mi lepiej się wchodzi niż schodzi.
 

Oj Toxuś :) Każdemu się lepiej wchodzi  niż schodzi. Jeśli schodzimy po pochyłym zboczu  ale tylko tyle, że po prostu idziemy na nogach w dół to i tak się idzie się nam gorzej niż wchodzi bo.. popatrz na stopy. Z przodu stopy (wchodzenie) mamy pełno ekstra stawów (palce ,śródstopie,kostka) i dość presyzyjne palce wiec wbjamy czy wsuwamy się we wszelkie naturalne stopnie wnęki czy półeczki.
A jak schodzimy to mamy tylko pięty połączone tylko  najbardziej narażonym na zwichnięcia stawem z kośćmi, co gorsza pięty to taki gruby wyrostek za to dość krótki i  z niektórych naturalnych ułatwień dostępnych dla palców nie skorzystają.
 
stopa-anatomia.jpg
 
 
Jak schodzi się po ścianie to efekt jest inny. Zawsze schodzimy i wchodzimy  twarzą do ściany (bo niby jak inaczej się trzymać ściany?) . Niby jest to samo ale:
Głowę i oczy mamy u góry i tylko wokół głowy coś widzimy. Schodzenie polega wyszukiwaniu wnęk uchwytów czy szczelin  stopami.Taka namiastka bycia niewidomym. Bardzo rzadko można się wychylić na tyle by cokolwiek zobaczyć pod stopami. Zazwyczaj jest to niebezpieczne (grozi odpadnięciem) i nie zawsze daje tez jakiekolwiek informacje . Mam znajomego, który tak nielubi schodzić, że gdy wspina się na szczyt skałki co to ma ze sobą linkę podwójnej długości z węzłęm z klamrą pośrodku.  Gdy wraca wbija w jakś szczeline haka i przewleka linkę aż do przygotowanego oczka i "wolną" połowę liny zrzuca luzem na ziemię a sam schodzi  po tej połówce zblokowanej . Na ziemi czy półce ściga linę za ten drugi koniec.Hak zostaje . Traktuje to jako swoiste oznakowanie skałki. Śmiałem się z niego że do haka powinien dopisać metkę "Kulfon tu był." Schodzenie w dół tak czy inaczej jest bardziej nieprzyjemnie i niebezpieczne. Nie ma znaczenia czy zboczem, ścianą, ścinką schodzi się z masztu czy drzewa. Nawet koty są lepsze w wchodzeniu na drzewo  w schodzeniu z niego. 
  • 4



#138

kokoszka.
  • Postów: 31
  • Tematów: 1
  • Płeć:Kobieta
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Ciekawe co by było gdyby dwoje rodziców miało takie ryzykowne pasje ;D Tata zginie na Nanga Parbat, mama na K2, dzieci będą mogły szpanować w domu dziecka, że miały rodziców himalaistów.
  • 0

#139

Jooe.
  • Postów: 212
  • Tematów: 32
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

 

Równie dobrze mógł zginąć idąc do sklepu po bułki, rozjechany przez tira, który zapomniał wyłączyć tempomatu. ;)

Mógłby gdyby celowo postanowił rzucić się pod auto. Może przeżyje, może nie, podobne prawdopodobieństwo jak przy wejściu na ośmiotysięcznik zimą

 

 

wypije kawę przed treningiem ciężkich przysiadów z dużym ciężarem mimo wysokiego ciśnienia.

Przysiady. Ciężka sprawa, też trenuję, ale bardziej w stronę trójboju, ale jakbyś się zachował, jeśli miałbyś świadomość przed treningiem, że tego danego dnia zrobienie 5 pięciu serii na wysokiej objętości może grozić śmiercią, powiedzmy o ryzyku 15%-20%, taka rosyjska ruletka? Chyba przyznasz, że musiałbyś być wariatem bardzo kochającym to co robisz, a i wtedy pewnie miłość zostałaby zweryfikowana.


  • 0

#140

noxili.
  • Postów: 2850
  • Tematów: 17
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

*
Popularny

Przysiady. Ciężka sprawa, też trenuję, ale bardziej w stronę trójboju, ale jakbyś się zachował, jeśli miałbyś świadomość przed treningiem, że tego danego dnia zrobienie 5 pięciu serii na wysokiej objętości może grozić śmiercią, powiedzmy o ryzyku 15%-20%, taka rosyjska ruletka? Chyba przyznasz, że musiałbyś być wariatem bardzo kochającym to co robisz, a i wtedy pewnie miłość zostałaby zweryfikowana.

 

Gwarantuję wam że w warunkach wysokiego odtlenienia nie bylibyście w stanie podnieść kluczy  z podłogi :) a co dopiero robić przysiady.

Skąd wiem? No cóż od jakigoś czasu by być  strażakiem z JOTu czyli tym który włazi w pożary musisz przejść przez komorę dymową. Test ma wykazać czy w estremalnych przypadkach niedotlenienia czy stresu nie zrobisz czegoś samobójczego nie tylko zabijając  siebie ale też kogoś innego. Dostajesz butlę z spężonym powietrzem, zakładasz pełen nomex, na łeb nomexową kominiarke i hełm czyli czujesz się jak dokładnie zawinięty w kołdrę. Na początku jesteś w butach sportowych coby nie znieszczyć sprzetu "drogocennego "treningowego buciorami.Powietrza masz w sam raz na średnie chodzenie. tyle tylko nie będzie to średnie chodzenie. Najpierw na trenarzerze wspinasz się na "nieskończoną ścianke ściankę " potem jedziesz rowerem treningowym przez minutę generując ok 200W(czyli tyle ile można maksymalnie wydusić ze zwykłego rowerku rehabilitacyjnego.
Potem biegniesz, 6 minut czyli jakiś tam kilometr trochę wiecej. W sumie niby nic takiego ale.... ćwiczysz w masce z średnim ustawiniem tlenu. A organizm potrzebuje nawet z 4 razy tyle tlenu. Te 20 metrów na trenarzerze wspinaczki to jeszcze jako tako, pod koniec czujesz tylko płomień w płucach i rosnące zmęczenie. Przy rowerku  się zastanawisz na <tu wstaw ciężkie przekleństwo> ci ten cały test , potem zastanawisz się co oddałbyś za łyk powietrza pełnymi płucami. Potem decydujesz się zrezygnować. Tylko się zastanawiasz jak to zrobić by nie narobić sobie obciachu. Najpierw myśisz zrezygnujesz i olejesz strażactwo(tak boli) za 400 obrotów, potem eee zrobię jeszcze z 200 i koniec .. Byłem przy 10 gdy lekarza pokazał,że koniec etapu i mam biegać.Bieg to już czysta rozkosz, nikt cie nie goni masz tylko biec , jesteś tak znieczulony  duszeniem się i przegrzaniem (nomex na wierzchu skutecznie chroni przed ochłodzeniem )jak się nie wywalisz to  że nawet nie wiesz kiedy już koniec etapu. Koledzy łapiącią cię , doprowadzają do krzesła i zmieniają buty na ciężkie bojowe . Gdybyś sam spróbował to byś stracił przytomność albo dostał wylewu. To standard i element przygotowania. Teraz do 3 minut przerwy (wciąż w masce na twarzy) ostatnie sprawdzenie stanu (boli?Bardzo?Tętno jest? Możesz oddychać?Podnieś obie rece! .... Kontaktuje .OK )Jak rozmawiasz to już dobrze.
Sam test to już łatwizna.Oczywiście musiałem oprzytomnieć na tyle by usłyszeć od strażaka nadzorujacego cały egzamin "Jesteś duży to zdejmij w zwężkach butle i pchaj przed sobą". Oczywiście włączył mi się jak w takich sytuacjach Tryb "CO ??? Ja niepotrafię?  <tu efektowne wielopoziomowo rozbudowane przekleństwo z dużą ilości dźwięcznych RRR> To Patrz!!

Zwężki to rurki ok 70cm. Mam 185 cm wzrostu i ważę nieco ponad 100kg . Brzucha tez raczej nie mam. No po prostu  niedźwiedź szeroki w barkach Na mnie dodatkowo nomex , uprząż od aparatu ODO i butle, czujnik bezruchu (jakbym zemdlał w rurze)W rurze mieściłem pod warunkiem że wycignę jedną rękę do przodu a drugą położę w zduż ciała a barki będa na ukos bo inaczej nie przepcham się właśnie barkami.Butle to małe piwo. Oczywiście muszę całkowicie przed rurą wpuścić powietrze z płuc bo tez klata  się nie mieści(butla na plecach). Dwie zwężki , po drodze skomplikowany dwupoziomowy system labiryntu. Wypełniony sztucznym dymem,Nadzów w podczerwieni tylko. :) Nigdzie się nie wyprostujesz, ,możesz tylko na czworaka popitalać, przesuwasz ściany , otwierasz klapy w podłodze lub suficie. Proste odcinki max 3 metry . Wreszcie koniec. Zdejmuję  maskę ,  każdy oddech smakie jak czysta rozkosz.Padam na dworze na kolana dobrze, że nomex chroni .Fala rozlewającej dopaminy przynosi prawie orgazm. Po pięciu minutach jestem tak szczęśliwy że chce zaraz powtórzyć doświadczenie mimo, że latają mi ręce a nogi ugięły się chyba z 3 razy. :)
Jestem jednym z najstarszych roczników strażaków skazanych na ten test , gdybym był o pół roku starszy to już miąłbym o połówę mniej wyniszczjący test.2 lat wcześniej kazali by mi tylko w dymie znaleść kukłę i tyle :).
Komora jest ekstremalnie wymagającym testem, by być dopuszczonym badają Cię czy masz odpowidnie tętno, lekarz przeprowadza przed testem  wywiad . By cię dopuszczono musisz mieć dowód i podpisać tuż przed egzaminem bumagę, że wiesz że jest niebezpieczny test i jesteś pełni sił, nie wiesz nic o ukrytych chorobach ukłądu krwionośnego. Kilkukrotnie przypomija  Ci, że próba podejścia po nie przespanej nocy , dobrej imprezie, "pod wpływem" ,  na kacu skończy się prawdopodonie  zatrzymaniem akcji serca.
W czasie mojej tury testów doszło do małej katastrofy. Dwóch młodych chłopaków w środku już labiryntu dostało z niedotleniania ataku psychotycznego czy klaustrofobii. W szoku dostali takiej siły, że zanim dotarła "odsiecz" (kwestia kilkudziesięciu sekund) gołymi rękoma i nogami wyrwali  kraty zabezpieczone swożniami 10 mm i uszkodzili labirynt :). Po wyjściu na powietrze  trzeba ich było dla odmiany reanimować.
Znam przynajmniej jeden przypadek że test zakończył się śmiercią kliniczną a potem koma i trwałymi uszkodzeniami mózgu.
Obecnie upierdliwość zostania strażkiem z uprawnieniami JednostkiOperacyjnoTechnicznej są takie że moja jednostka od 4 lat niema nowych strażków.
Ps Moja jednostka jest jedną z najstarszych w Polsce w której służą tez kobiety. Razem z ze mną przechodziły dwie dziewczyny. Jedna z nich nieco starsza od mnie(ale wygląda na 20 lat młodszą), druga tuż po maturze, Obie świetne strażaczki , bardzo sprawne(poza dźwiganiem ciężarów ofk). Obie przeszły śpiewająco ten test.Lepiej niż większość nawet 18 letnich chłopaków(!).W JOTcie chyba raczej każdy ćwiczy , niektórzy na poziomie półprofesjonalnym. Wiekszość startuje w jakiś tam zawodach. Im potężnisza muskulatura tym ciężej przechodzi się test bo więcej mięśni = większe zapotrzebowanie na tlen.Powiem, że nie spotkałem się nigdy z podobnie ciężkim testem.

W kazdym razie jak myślicie, że się schylicie i nie stracicie przytomności po odtlenieniu to raczej się ździwicie.

 

Na fotce to ja  przed testem . Jeszcze uśmiechniety i w pełni sił. w lewej łapie rękawice i dowód osobisty. Zaraz podpiszę dokument że wiem że może minie to zabić. :) i mimo to zaczynam test.

 

5JW1QHq.jpg


  • 7



#141

Klaus.
  • Postów: 112
  • Tematów: 1
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

Odwagi to ci nie brakowało :) Nie wiem czy zdobyłbym się na taki test, chodź jestem zdrowy jak ryba.


  • 0

#142

Master Zgiętonogi.

    Capo di tutt'i capi

  • Postów: 416
  • Tematów: 1
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Ależ niech sobie wchodzą na himalaje. Niech ludzie ryzykują życie jak chcą. Nawet jak będą mieli 5% szans na przeżycie. Tylko nie wtedy jak mają małe dzieci. W ogóle nie krytykowałabym Tomka gdyby na niego dzieciaki nie czekały. Biłabym brawo za odwage i samozaparcie niezależnie od tego czy wróciłby czy nie. 

To nie jest cos o czym mozna sobie samemu racjonalnie decydowac. Nie jest to najlepsza pasja majac rodzine, ale coz... Majac ojca alkoholika i hazardziste nauczylem sie mimo wszystko w pewnym momencie wybaczac i zrozumialem, ze jestesmy tylko ludzmi. Bardzo slabymi ludzmi, ktorzy popelniaja bledy.

 

noxili Ty kozaku. :D Nie mialem pojecia, ze te testy sa az tak wymagajace.


Użytkownik Master Zgiętonogi edytował ten post 04.02.2018 - 21:30

  • 0

#143

Staniq.

    In principio erat Verbum.

  • Postów: 6764
  • Tematów: 777
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 29
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

...ale czemu od razu idziesz w stronę skrajności i porównujesz ze sobą sporty, pomiędzy którymi jest ogromna różnica ryzyka śmierci? Tomek powiedział, że 50% ludzi z Nanga nie schodzi już nigdy. A więc świadomie postawił swoje życie by zdobyć ten szczyt i to przy dosyć wysokim kursie. Za jaką cenę?

 

Kto spodziewa się, że Stoch, Kubica, czy Wrona polegną w jednym ze swoich lotów, przejazdów. Jakie w ogóle jest ku temu intuicyjne prawdopodobieństwo? 

 

Parafrazując schemat myślenia "Wiesz, patrząc w ten sposób to" : Skacząc z 6-7 piętra szanse na przeżycie pewnie też będą około 50%. Ktoś może sobie zrobić z tego sport, i według takiego myślenia to niczym nie będzie się różnić od wspinaczki.

Skrajności mają to do siebie, że pokazują sedno. Bez sedna, ciągle prowadzilibyśmy miałką dyskusję.

Co do sportów i zawodów, Kubica wsiadając do wyścigowego auta też miał fifty-fifty i jedno fifty zrobiło mu mocne kuku. Popatrz choćby na MMA, zawodnik wchodzący do oktagonu też ma 50/50. Ilu z nich kończy bez świadomości po ciężkim nokaucie? Ile brakuje, aby skończyli w worku na zwłoki? 

Zapewne niewiele. W dodatku, żaden z nich nawet o tym nie myśli, tylko skupia się na celu, który chce osiągnąć. 

Ja skacząc na spadochronie, byłem świadomy, że mam 50/50, a jednak skakałem i skakałbym, gdyby nie rodzina. Ja wybrałem tak, inni nie mogą przestać.





#144

Daniel..
  • Postów: 4142
  • Tematów: 51
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Mógłby gdyby celowo postanowił rzucić się pod auto. Może przeżyje, może nie, podobne prawdopodobieństwo jak przy wejściu na ośmiotysięcznik zimą

Bzdura. Mógłby go rozjechać w każdej chwili, lekki poślizg, albo po prostu strzał opony, szybki skręt ciągnika w prawo na chodnik i po chłopie. Nie musi się wcale pod niego rzucać. Kiedyś był taki fajny program "śmierć na tysiąc sposobów", jakbyś zobaczył całą serię, to byś pomyślał, że to, że udało Ci się przeżyć kolejny dzień jest cudem.

 

Przysiady. Ciężka sprawa, też trenuję, ale bardziej w stronę trójboju, ale jakbyś się zachował, jeśli miałbyś świadomość przed treningiem, że tego danego dnia zrobienie 5 pięciu serii na wysokiej objętości może grozić śmiercią, powiedzmy o ryzyku 15%-20%, taka rosyjska ruletka? Chyba przyznasz, że musiałbyś być wariatem bardzo kochającym to co robisz, a i wtedy pewnie miłość zostałaby zweryfikowana.

Ale zobacz ilu himalaistów zdobyło to co chciało i żyją, ilu przetrwało i siedzi na "emeryturze". Pewnie inni myślą, że czemu nie mogą być następni? Trenujesz trójbój to na pewno wiesz ilu trójboistów bierze koks, ilu przez niego zmarło i jakie jest ryzyko śmierci lub ciężkiej choroby. Czy kogokolwiek to odstrasza? Ilu jest takich co nie wzięło bojąc się konsekwencji? 2%? Albo mniej? Każdy zawodowy trójboista bierze, każdy z nich wie jakie to ryzyko, ale albo żaden nie dopuszcza do siebie myśli, że padnie na niego, albo po prostu spełnienie marzeń jest silniejsze od strachu przed śmiercią.


Użytkownik Daniel. edytował ten post 05.02.2018 - 01:22

  • 0



#145

LotusFeet.
  • Postów: 44
  • Tematów: 1
  • Płeć:Kobieta
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Nowe info.

http://www.media.pmp...kmackiewicz43-1


  • 0

#146

Master Zgiętonogi.

    Capo di tutt'i capi

  • Postów: 416
  • Tematów: 1
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Wyglada jak reklama fejsbukowej grupy, ktora nie ma zielonego pojecia o himalaizmie, a ktorej ubzduraly sie pewne rzeczy w glowach.

Bawi, ze pisza, ze chca miec gotowy sprzet i mozliwosci kiedy pojawi sie okno pogodowe itd... Tylko cholera mija juz tyle dni, a oni sie nawet w base campie nie aklimatyzuja to cos ciezko widze ta ich powazna akcje ratunkowa.

Aha pewnie dlatego, ze zadna osoba, ktora w ogole ma pojecie jak dostac sie na taka wysokosc nie wezmie w czyms takim udzialu bo nie jest fanatykiem z fejsbuka weszacym spisek w kazdym wydarzeniu.

 

Wiadomo, ze mozna prowadzic akcje ratunkowa. Tyle, ze wejscie na ta wysokosc odpowiedniej grupy ludzi zajmie zwyczajnie zbyt duzo czasu. To nie byla kwestia godzin tylko wielu, wielu dni. Jak smutno by to nie brzmialo to nawet jezeli w tamtym momencie Mackiewicz jeszcze zyl to niewielkie szanse byly na to, ze przezyje kolejny tydzien czy dwa w takich warunkach.

 

To zaowocuje tym, że w przyszłości będzie można korzystać z doświadczeń tej grupy ludzi. Nawiązały się silne kontakty, nić przyjaźni, współpraca i determinacja, by nieść pomoc tym, którzy znajdą się w potrzebie

 

A takie pierdoly juz jasno swiadcza o probie wymuszenia pieniedzy jak nie teraz to w przyszlosci. Szybko rozwijajaca sie przyjazn przez internet w ciagu 7 dni jest dla mnie hitem.

 

Widze natomiast, ze dzis podobno ma stanac oboz pod Nanga Parbat, tak przynajmniej pisza. Coz zobaczymy, byc moze totalnie sie myle, a nim sie obejrze cala gora bedzie zaporeczowana. Choc osobiscie watpie by osoba bez szacunku do gor, ktora Rysy uwaza za "pagorek" mogla cokolwiek tutaj osiagnac. Ciekawe ilu himalaistow ze soba zabrali.

 

"Mówienie ludziom, że Mackiewicz żyje i można go uratować, jest jak opowieści o tym, że ktoś spaceruje po Księżycu bez skafandra i tlenu".


Użytkownik Master Zgiętonogi edytował ten post 08.02.2018 - 16:11

  • 0

#147

Zaciekawiony.
  • Postów: 8137
  • Tematów: 85
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 4
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Aszdziennik wyprzedził rzeczywistość:

http://aszdziennik.p...e-swoich-wpisow


  • 0



#148

LotusFeet.
  • Postów: 44
  • Tematów: 1
  • Płeć:Kobieta
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Od razu mowie, ze nie wiem czy to prawda czy fejki, ale tu zostawie.

https://testujzzycie...impression=true

 

"Po Tomka lub w celu odnalezienia ciała Tomka wyruszyły dwie grupy Pakistańczyków. Pierwsza 8-osobowa z kierownikiem Atta Ullahem i druga 4-osobowa pod kierunkiem Ali Muhhamada. Śmiałków wspierają i wyekwipowały dwie największe firmy w Pakistanie: Alpine Adventure Guides Pakistan i K2 Winners. Osoby, które biorą udział w wyprawie to doświadczeni, mieszkający pod Nanga Parbat wspinacze."

 

http://nczas.com/wia...a-parbat-video/

Tutaj film: https://mobile.twitt...3767680/video/1


Użytkownik LotusFeet edytował ten post 09.02.2018 - 10:48

  • 0

#149

Zaciekawiony.
  • Postów: 8137
  • Tematów: 85
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 4
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Czyli zdalnie wynajęli jakichś wspinaczy? Ale i tak muszą się zaaklimatyzować.


  • 0



#150

LotusFeet.
  • Postów: 44
  • Tematów: 1
  • Płeć:Kobieta
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Czyli zdalnie wynajęli jakichś wspinaczy? Ale i tak muszą się zaaklimatyzować.

Wszelkie informacje sa na twitterze Michala Lisieckiego. Na ile to prawda, a na ile szukanie poklasku - tego naprawde nie wiem, ale szanuje, ze cos probuja robic.


  • 0


 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości oraz 0 użytkowników anonimowych