Mam wrażenie, że obecnie mamy podział tylko na skrajne opinie, czyli albo mocno broniące albo mocno oskarżające tą kobietę, a prawda jak zawsze leży gdzieś pośrodku. Lepiej analizować na zimno bez nadmiernych emocji i popadania w skrajności.
-- zabrała mu wszystkie telefony wiec zostawiła go bez żadnej łączności - mieli tylko jeden telefon i logiczne, że jeśli poszła po pomoc to ona go zabrała, tym bardziej jeśli miała świadomość, że on i tak nie przeżyje, po co pozbawiać się źródła kontaktu z światem
-- z rodzina Tomka kontaktowała się TYLKO ONA, TYLKO REVOL i TYLKO ZA POMOCA SMS-ów!!!!!!! Czemu nie dała, nie pozwoliła rodzinie Tomka z Nim porozmawiać GŁOSOWO? Wg mnie proste: bo nie była przy nim w tej szczelinie czy tam namiocie!!!!! -- telefon był jej więc ona się nim zajmowała, nie dzwoniła bo oszczędzała baterię na akcję ratunkową, do tego dochodzą zakłócenia przy tej pogodzie i koszty rozmów a sms
-- po co człowiekowi będącemu w agonii zostawiała gaz? Przecież taki człowiek nie jest w stanie nic sobie ugotować -- tu zgadzam się, że faktycznie jest to trafne pytanie, skoro był odmrożony i nie kontaktował i tak by mu się do niczego nie przydał
-- zmieniała ciągle wersje gdzie go zostawiła: raz szczelina skalna, raz namiot, zmieniała też ciągle wersje jego stanu -- pytanie co faktycznie wysyłała w sms do partnera a co on pisał na internecie, tu jest zasadnicza kwestia, aczkolwiek to żonglowanie wersjami jego stanu przy opuszczeniu szczeliny faktycznie jest dość zastanawiające,w końcu jako doświadczona wspinaczka, która miała już podobne sytuacje raczej powinna mimo stresu móc rozpoznać objawy chorób i stan partnera, realne sms są do sprawdzenia przez operatora telefonu
-- o mającej niby nastąpić w niedzielę burzy śnieżnej i konieczności ewakuacji wszystkich stamtąd w niedzielę przed godzina 11 tamtego czasu zaczął alarmować Gimbasili -- to można zweryfikować jedynie na podstawie miejscowych danych pogodowych archiwalnych z tamtych dni, faktem jest, że G. nakręcał jako główny "drygent" narracje w sieci, po akcji ratunkowej nikt nie podawał jakie obecnie panują warunki, wątpię jednak, że wymyślił złe warunki, bo zostałoby to szybko zweryfikowane
-- odkąd została sprowadzona na dół ANI RAZU, ANI SŁOWEM NIE WSPOMNIAŁA O TOMKU!!!! NIC!!!! Jakby wcale nie istniał!!!!!! -- tego nie wiemy, opieranie się tylko na przekazie prasowym może być mocno "zaszumione", do tego dochodzi trauma pourazowa, wyparcie koszmaru, dość normalny odruch, może po prostu też ma taki charakter, że nie przywiązuje się zbyt do ludzi i jest odrobinę narcystyczna, więc cieszyła się, że przeżyła, natomiast nikt nie siedział przy niej non stop 24/dobę i nie może stwierdzić czy mówiła czy nie, być może mówiła ale nie do prasy
Użytkownik Partuszew edytował ten post 31.01.2018 - 20:42