Przyznam szczerze, że po tym artykule i uwagach R.Gajewskiego coś to wszystko zaczyna się coraz mniej "kleić".
Tomek według jej wersji, po godzinie 18 (godzina zdobycia szczytu po ataku wg. niej) nic nie widzi, ma bardzo duże problemy z oddychaniem, jest noc. Z niedowidzącym i półprzytomnym Mackiewiczem schodzi w nocy 1000m w dół natychmiast po ataku szczytowym. "Nie zostaliśmy na szczycie nawet sekundy. Czyli podsumujmy, 45 minut samego ataku, potem natychmiastowy odwrót i 1000m w dół ????? Od 18 Tomek nic nie widzi i ledwo odycha, w takim stanie ile mogło im zająć zejście 1000m ?
Rano jest już na nogach po zejściu i zostawia Tomka na 7200 mówiąc mu, że przyleci po niego helikopter. Nie wiemy kto jej to przekazał bo nie powiedziała tego wprost w wywiadzie ???
Od rana do wieczora schodzi z 7200 na 6800, tam nocleg. Przypominam, że poprzedniej nocy atakował szczyt i cała noc schodziła z półprzytomnym Tomkiem 1000m.
Tu następują halucynacyjne podczas snu, gdzie rzekomo zdejmuje buta i przez 5h podczas snu, trzyma nogę na mrozie. Rano zakłada buta i następuje kolejne zejście w dół o 800m, kontynuuje je do 3 nad ranem.
Teraz bardziej chronologicznie:
24 stycznia - sms od Tomka: jesteśmy na 7300, jeśli pogoda dopisze atak jutro (zwróćcie uwagę ! atak szczytowy zaczynają z wysokości 7300 - szczyt ma 8126 metrów).
25 stycznia --info z bazy ok. 13.20 - chmurach, które przesłoniły kopułę szczytową.
25 stycznia - 17.15 początek ataku szczytowego
25 stycznia - 18.00 natychmiastowe zejście ze szczytu
Czyli od 13.20 do 18 nie zauważyła żadnych objawów niepokojących u partnera ???
Jak sprowadziła ślepego i ledwo oddychającego człowieka 1000m w dół sama w nocy po ataku szczytowym ????
Po nocy spędzonej na tej wysokości w szczelinie, rano schodzą jeszcze jakieś 200 metrów.
Teraz te halucynacje, czy jakiś znawca mógłby potwierdzić, że można bez większych problemów zdjąć buta w takich warunkach, następnie przespać 5h w skarpecie przy -60 odczuwalnych a rano go włożyć i schodzić do 3 w nocy z tak odmrożoną nogą ? Moim zdaniem w takim warunkach, stopa po 30min przypominałaby zamarznięty kamień i nie wyglądała jak na zdjęciach ze szpitala.
Dodatkowo jako doświadczona himalaistka na pewnie była świadoma, że przy takiej pogodzie żaden śmigłowiec nie będzie w stanie lądować na 7200...... " wtedy helikopter wziąłbym Tomka z wysokości 7200“
Naprawdę staram się zrozumieć wszystkie aspekty tej sprawy, bez podejścia anty wobec Revol ale im więcej dni mija, tym mam wrażenie, że dociera lub ujawnianie jest coraz więcej sprzecznych, wykluczających się faktów, a szum informacyjny jest coraz większy
Nawet wykazując duże pokłady dobre woli zrozumienie staje się ciężkie.
Użytkownik Partuszew edytował ten post 01.02.2018 - 19:17