Rozumiem w pełni Tomka bo sama pragnę adrenaliny jak ryba wody. Jedni skaczą ze spadochronów, inni wspinają się na ścianki, a w późniejszym czasie lądują w wysokich górach, jeszcze inni płyną na głębokie wody aby nurkować wśród niebezpiecznych ryb. Ogólnie można długo debatować gdzie jest granica rozsądku, gdzie kończy się pasja, a zaczyna zwyczajne szaleństwo. Tego nie da się określić - dla jednego jazda gokartem będzie istnym obłędem, dla drugiego skok na bungee będzie średnio ekstremalny więc trudno tu określić i spierać się niepotrzebnie, to nas do niczego nie doprowadzi. Poszedł to poszedł nie nam oceniać jego decyzje, zawsze znajdą się osoby za i przeciw - zawsze! W obojętnie jakim temacie zawsze ktoś przytaknie, a inna osoba będzie przeciwna ile ludzi na świecie tyle opinii i poglądów.
Kiedyś czytałam o domach strachów i znalazłam wywiad z autorem jednego z takich domów - dziennikarz zapytał się czy coś kiedyś ich przestraszyło, odpowiedział, że pewna dziewczyna. Otóż kobieta poprosiła aby mogli wpuścić ją samą (wymóg to przynajmniej dwie osoby) i kompletnie nic na niej nie zrobiło wrażenia, przeszła ani razu nie krzycząc ani nie wzdrygając - kompletnie nic! Zaskoczyła i animatorów i samego twórcę takiego domu. Jak widać dawka strachu nie robiła na niej wrażenia. Dlatego jedni oglądają horrory aby poczuć dawkę strachu i adrenaliny, drudzy wejdą do bolidu, a trzeci jeszcze coś innego zrobi.
Oprócz adrenaliny i wiążących się konsekwencji mamy też pasję, również kocham góry - a raczej połowę gór czyli wejście,ponieważ wejść to jeszcze człowiek wejdzie śmiało ale zejść jest gorzej. Nie mam pojęcia czy tylko ja tak uważam, niech wypowie się tu jakiś specjalista aczkolwiek osobiście uważam, że mi lepiej się wchodzi niż schodzi. Poza tym góry górom nie są równe, do tego dochodzą warunki atmosferyczne, samopoczucie, układ odpornościowy, odpowiedni sprzęt, wiedza i umiejętność logicznego radzenia sobie w sytuacjach podbramkowych. Nie każdy potrafi balansować ciałem gdy jest schorowany, poza tym proszę pamiętać, że mało która osoba z nas znajdowała się nad granicą wiecznego lodu, mało która osoba z nas potrafiłaby dotrzeć do tak wysokiego miejsca, a co dopiero logicznie myśleć. Cóż ratowała siebie czy to egoizm? Nie sądzę. Sama bym ratowała swoje życie jeśli bym była zagrożona, wszak lepiej brzmi jedna ofiara śmiertelna niż dwie, tylko szkoda, że Tomek nie miał więcej szczęścia i siły.