Wyspa Wielkanocna znowu zadziwia. Nowe badania podważają oficjalną teorię

Wyspa Wielkanocna, choć odkryta dawno temu, w pierwszej połowie XVIII wieku, do dziś budzi wiele kontrowersji i skrywa mnóstwo tajemnic.
Jeszcze do niedawna w kręgach akademickich wydawało się, że ludność zamieszkująca ten na pozór odludny zakątek Ziemi stanowiła barbarzyńskich wojowników, tymczasem najnowsze badania ujawniły zupełnie nieznane dotąd fakty podważające istniejący pogląd na temat dawnych mieszkańców Wyspy Wielkanocnej (Rapa Nui).
Otóż naukowcy poddali analizie ogromne nakrycia głowy posągów moai zwane pukao. Studia wykazały, że zawierają one wyryte malowidła. Ustalenie nieznanego wcześniej szczegółu pozwoliło zupełnie inaczej spojrzeć na zamierzchłe dzieje Rapa Nui. Znalezisko wskazuje, że społeczność Wyspy Wielkanocnej stanowiła zintegrowaną i wspierającą się grupę ludzi.

Posągi moai wciąż stanowią nieme świadectwo naszych przodków. Uważa się, że wykonane zostały maksymalnie 1500 lat temu, lecz analiza stopnia erozji wskazuje na znacznie starszy wiek posągów. Dodatkowo niektóre z nich znajdują się zakopane pod ziemią, z której wystaje tylko głowa moai. Dr Robert Schoch dowiódł, że naniesione osady nie były dziełem mieszkańców Rapa Nui, ale natury, co dowodzi, że moai są bardzo stare. Co ciekawe, bardzo wymownym faktem jest, iż bazalt, z którego wykonano najstarsze posągi nie znajduje się na powierzchni wyspy, ale głęboko pod wodą Pacyfiku…
Pukao od zawsze intrygowały badaczy swoim rozmiarem. Są to bowiem potężne, cylindryczne kamienie wykonane z czerwonej skorii- materiału wulkanicznego, charakterystycznego dla miejsc, gdzie występuje zastygła lawa. Pukao ustawiano na głowach posągów moai, co oficjalnie, według tradycji polinezyjskiej uważa się za oddanie czci przodkom. Niektóre pukao są naprawdę imponujące i ważą nawet 70 ton. Jakim cudem prymitywna ludność umieściła na szczytach posągów te ogromne „kapelusze”? Po mimo przeprowadzenia eksperymentów mających na celu wyjaśnienie tej tajemnicy nikomu nie udało się rozstrzygnąć zagadki dźwigania pukao. Niektóre z nich nie doczekały się umieszczenia na czubku moai i rozrzucone po całej wyspie stanowią okazję dla przyjezdnych naukowców, którzy mogą je odpowiednio przebadać.

Tym razem wykorzystano nowoczesną technologię umożliwiającą wykonanie trójwymiarowych modeli komputerowych. W ten sposób badacze przyjrzeli się poszczególnym pukao zdecydowanie bardziej szczegółowo odkrywając ciekawe przykłady starożytnej (albo nawet prehistorycznej) sztuki. Nie wiedzieć dlaczego, bardzo często dochodzi do sytuacji, kiedy zbadanie określonej kultury rozwijającej się w niezwykle odległych nam czasach wymagane jest zastosowanie najnowocześniejszej techniki. Jest to dowód, iż nasi przodkowie, to nie zwykłe „małpoludy”, lecz nierzadko skomplikowane i wrażliwe społeczności, którym powinniśmy (naukowcy) poświęcić naszą całą uwagę, aby poznać ich życie.
Profesor antropologii i dyrektor programu badawczego „Environmental Studies” na Binghamton University powiedział:
„Konstrukcja moai i umieszczenie pukao były kluczowymi elementami sukcesu wyspy. W naszej analizie zapisów archeologicznych widzimy dowody, które pokazują, że wspólnoty prehistoryczne wielokrotnie współpracowały przy budowie zabytków, a działanie polegające na współpracy przyniosło korzyści społeczności, umożliwiając dzielenie się informacjami oraz zasobami”.

Niestety, podania dotyczące losów Wyspy Wielkanocnej są ubogie, dlatego nie potrafimy wyjaśnić historii tego zakątka Ziemi. Lipo przyznał jednak, że za każdym razem, gdy prowadzone są badania na Rapa Nui, badacze odkrywają coś, co zupełnie ich zdumiewa. Legendy głoszą, że Wyspa Wielkanocna była niegdyś częścią znacznie większego lądu, który uległ okrojeniu w wyniku wielkiego kataklizmu w okresie prehistorycznym. Czyżby zatem korzenie powstania kultury na Rapa Nui sięgały aż tak daleko w przeszłość? Myślę, że odpowiedź na to pytanie jest fundamentalne, jeżeli mówimy o chęci odkryciu prawdy o powstaniu pierwszych cywilizacji na świecie i przełamaniu trwającej zmowie milczenia o niewygodnych faktach dla establishmentu naukowego.
Żrudło:LINK
Posągi z Wysp Wielkanocnych to dzieło prymitywnych wyspiarzy! Tak twierdzą antropolodzy.
Zakończone ostatnio badania dowiodły, że mieszkańcy Wyspy Wielkanocnej znanej też pod nazwą Rapanui definitywnie nie mieli kontaktu ze światem zewnętrznym aż do przybycia Europejczyków na wyspę w 1722 roku. Czy oznacza to jednak, że ta zamknięta wyspiarska społeczność rzeczywiście zbudowała dziesiątki ogromnych posągów nazywanych Moai?
Do takich wniosków doszedł zespół antropologów, którzy opublikowali wyniki swoich badań w czasopiśmie specjalistycznym Current Biology. Naukowcy są tego pewni, ponieważ o ile doszło tam do jakichkolwiek spotkań z ludźmi z poza wyspy to nie ma po tym śladu w ich genomie. W trakcie eksperymentu naukowcy przeanalizowali sekwencje DNA wyodrębnione ze szczątków pięciu osób, z których trzy pochodzą z XIV-XV wieku, a dwie pozostałe z ludzi urodzonych między końcem XIX a początkiem XX wieku.
Naukowcy nie byli w stanie określić, kiedy doszło do pierwszego kontaktu, który zmienił genom współczesnych Paskuitów. Obecnie, DNA mieszkańców wyspy zawiera od 6% do 8% materiału genetycznego pochodzącego od rdzennej ludności. Z tego powodu badacze planują kontynuować badania w tym kierunku, aby dokładniej określić, w jaki sposób i kiedy nastąpiło wejście tego genu z kontynentu i skąd pochodzi. Obecnie, szacuje się że lud Rapanui przybył na Wyspy Wielkanocne w drugim wieku naszej ery. Do tej pory uważano że cywilizacja odpowiedzialna za stworzenie ogromnych posągów Moai, które są główną atrakcją turystyczną na wyspie jest bardziej związana z ludami prekolumbijskimi niż z mieszkańcami innych wysp w regionie.
Oznaczałoby to, że odnalezione dotąd blisko 900 rzeźb Moai, rzeczywiście zostały wyrzeźbione przez starożytnych kamieniarzy z ludu Rapa Nui. Większość z nich powstała ze stożka wulkanicznego Rano Raraku, gdzie w dalszym ciągu znajduje się ponad 400 statuł Moai, które pozostają w różnych fazach budowy. Wiele wskazuje na to, że kamieniołom został nagle opuszczony, a na wpół wyrzeźbione posągi pozostawione same sobie. Przed kilkoma laty, prowadzono tam nawet projekt badawczy, który miał za cel wykopanie dwóch z posągów w celu ustalenia, co znajduje się w ich części podziemnej. W rezultacie, ustalono że w ziemi znajduje się duża ilość czerwonego barwnika co sugeruje, że posągi miały właśnie taki kolor. Wielkość wykopywanych posągów sięgała 7 metrów.
Część środowiska naukowego sugerowała już długie lata, że ich twórcami musieli być osadnicy z Polinezji lub ogólnie pojętej Ameryki Południowej. Jednakże nowe badania, stawiają te tezy pod zupełnie innym światłem. Jeśli posągi Moai, rzeczywiście powstały za inicjatywą mieszkańców wyspy Rapa Nui to dlaczego gdy Europejczycy dotarli na wyspę w połowie XIX wieku, większość z nich była już przewrócona? Wyspa Wielkanocna to bez wątpienia jedna z najbardziej interesujących zagadek naszych czasów, ale pełne poznanie jej tajemnic będzie trwało jeszcze wiele lat.
Źródło:Link
Kultura. Tajemnicza Wyspa Wielkanocna
Odosobnione miejsce na Ziemi
Stworzyli unikatowy system zapisu i wykuwali wielotonowe posągi kamienne – starożytni Egipcjanie? Nie! Mieszkańcy jednego z najbardziej odosobnionych miejsc na Ziemi - Wyspy Wielkanocnej. Mimo dekad badań ich dzieje nadal kryją wiele niewiadomych.
Wyspa Wielkanocna (Rapa Nui), położona na Pacyfiku, ma powierzchnię zbliżoną do Katowic. Do najbliższej zasiedlonej wyspy na Polinezji jest z niej ok. 2000 km, a do stałego lądu – Ameryki Południowej – ok. 3600 km. Została odkryta przez Europejczyków dopiero w 1722 r. w niedzielę wielkanocną, co jest źródłem jej dzisiejszej nazwy.
– Dziś nie ma już żadnych wątpliwości, że ludzie przybyli na Wyspę Wielkanocną z Polinezji. Ten fakt potwierdzają m.in. badania genetyczne – opowiada w rozmowie z PAP dr hab. Zuzanna Jakubowska-Vorbrich z Instytutu Studiów Iberyjskich i Iberoamerykańskich Uniwersytetu Warszawskiego. Zagadką jednak pozostaje motywacja żeglarzy. – Być może była to chęć zdobycia nowych terenów, a może przeludnienie? – przypuszcza badaczka.

Trwają też dyskusje, kiedy ludzie przybyli na wyspę. Długo uważano, że nastąpiło to nawet 1500 lat temu. Najnowsze badania zdecydowanie skracają ten okres. Stało się to najprawdopodobniej między X a XIII w.
Ciągle zagadką jest dla naukowców unikatowe pismo, którego używali mieszkańcy wyspy – rongorongo – To pismo ideograficzne, podobne do hieroglifów. Składa się z symboli przedstawiających m.in. zwierzęta – pisuje dr hab. Jakubowska-Vorbrich. Inne ludy polinezyjskie nie miały własnego systemu pisma. Dlaczego zatem pojawiło się na jednej z najbardziej osamotnionych wysp świata?
Do naszych czasów zachowało się 25 zabytków, na których znajdują się teksty wyryte w piśmie rongorongo. Zdania odczytywano w systemie odwróconego bustrofedonu – należało obracać przedmiot w czasie czytania. W opinii badaczki pismo znała elita wyspy. Niestety po przybyciu Europejczyków jego znajomość szybko poszła w zapomnienie.
Na szczęście przetrwały przekazy mówione na temat znaczenia i funkcji moai – czyli monumentalnych kamiennych posągów, ukazujących sylwetki ludzi z dużymi głowami (aż do bioder). Stały się symbolem wyspy ze względu na swój bardzo charakterystyczny wygląd. Różnią się wielkością – niektóre ważą kilka, a największe kilkadziesiąt ton. Według szacunków wykuto około tysiąca sztuk. Jak wyjaśnia ekspertka z UW, były to wizerunki protoplastów – w tłumaczeniu z języka rapanui były to "żyjące twarze przodków”, do których się modlono.
Wśród posągów dominują przedstawienia mężczyzn, ale są też kobiety. Umieszczano je na ogół na platformach kamiennych.
"Kilkaset lat temu widok, jaki ukazywał się wyspiarzom musiał być odmienny od dzisiejszego - po pierwsze w momencie postawienia posągu kamień miał jasną żółto-pomarańczową barwę. Oczy posągów – wkładane podczas ceremonii – wykonywano z białego korala, ze źrenicą z obsydianu – czarnego szkła wulkanicznego. Z kolei krawędź platform, na których je umieszczano, zamarkowano czerwonym kamieniem. Teraz posągi i platformy są po prostu szare – opowiada Jakubowska-Vorbrich.
Zaznacza, że kolor z pewnością odgrywał ważną rolę wśród mieszkańców wyspy, np. tylko osoby wywodzące się z elity mogły nosić farbowane ubrania. Szczególnie ceniono sobie czerwień i żółć, a zupełnie nie znano i nie stosowano koloru zielonego i niebieskiego.
Naukowcy nadal spierają się, w jaki sposób transportowano posągi z kamieniołomów. Zdaniem części z nich jako rolek używano bardzo cenionych (bo z czasem coraz rzadszych na Rapa Nui) drzew. Według innych przeciągano je na linach, w pionie. Pomocne w tym miały być kamienne drogi, które znajdują się na wyspie – niwelować miały one zagłębienia i przewyższenia, dzięki czemu transport miał być prostszy. Pierwsza wersja stoi pod znakiem zapytania z tego względu, że na wyspie rosły głównie palmy, które nie są drzewami wytrzymałymi na wielotonowy nacisk.
– Według jednej z legend posągi miały chodzić. A to wszytko dzięki „mana” – co można tłumaczyć, jako siłę magiczną, autorytet, ale też wiedzę. Wygląda na to, że posągi „szły” po prostu dzięki nauce – posiadano wiedzę, która pozwalała przesunąć ten ciężar – uważa Jakubowska-Vorbrich.
Rapa Nui zamieszkiwało jedno plemię, na które składało się 10-11 klanów. Władzę nad wyspą sprawowali dziedzicznie przedstawiciele tylko jednego z nich. Natomiast spośród wszystkich wybierany był przywódca duchowy – to stanowisko pojawiło się jednak dopiero w późniejszym czasie. Każdy z kandydatów wskazywał zawodnika, który w jego imieniu brał udział w specjalnej konkurencji. Polegała na jak najszybszym znalezieniu jaja rybitwy czarnogrzbietej na sąsiadującej wysepce.
W popularnych doniesieniach pojawia się czasami informacja, że w momencie przybycia Europejczyków na wyspę stan jej środowiska był opłakany, a lokalni mieszkańcy – przymierali głodem.
– Taki obraz nie jest prawdziwy. Nie mamy żadnych dowodów na klęskę głodu w tym okresie. Wręcz przeciwnie, dzięki badaniom w ostatnich latach dowiedzieliśmy się, że rolnictwo na Wyspie Wielkanocnej stało na bardzo wysokim poziomie, a dzieci były karmione piersią do 3. roku życia – argumentuje ekspertka. W jej ocenie prawdziwa katastrofa nastąpiła na Wyspie Wielkanocnej dopiero w XIX w., kiedy dotarli tam łowcy niewolników.
– Był to koniec dla struktury społecznej, która istniała na wyspie od kilkuset lat. Pustkę wypełnili misjonarze - dziś mieszkańcy Rapa Nui są chrześcijanami, choć część dawnych wierzeń przetrwała – stwierdza badaczka.
Źródło:Link

Francuski ryt z 1786 r. przedstawiający posągi na Rapa Nui.