Wtrącę swoje 3 grosze do dyskusji o wywoływaniu duchów. Nie polecam tego robić, ale ze zgoła innej przyczyny niż większość odradzających. Otóż nie wierzę w duchy. Natomiast wierzę, że po czymś takim można się znaleźć w domu pozbawionym klamek. Nie dlatego, że nas duchy opętają. Dlatego, że niszczymy swoją psychikę. Czytałem o człowieku, który miał niesłuszny nalot policji w domu. Do dziś boi się widząc radiowóz lub słysząc jego syrenę. Że znów go powalą i skują jak bandytę.
Cóż się dzieje przy seansie? Najczęściej ktoś czyta o wywoływaniu duchów i organizuje sobie seans. Oczekuje, że zobaczy "niewiadomoco". Już samo to go nakręca. Ponadto słyszy, czyta, że to niebezpieczne. Wie przeważnie z lekcji religii, że to grzech. Spodziewa się zjawisk nadprzyrodzonych. Kiedy te nie przychodzą, pojawia się dysonans - jak to, jestem głupcem, oczekiwałem, że przyjdą duchy. To oczywiście nie jest wypowiadane, ani stwierdzane w myśli świadomie, bardziej jest odczuciem dyskomfortu. Aby go pokonać, delikwent potrzebuje duchów, bo wtedy wszystko będzie OK: "wywoływałem duchy i do mnie przyszły". Działanie będzie miało wtedy sens, i nie ośmieszymy się sami przed sobą. Czujemy więc obecność, zimno, żyrandol się buja... Nie widziałem wiarygodnego nagrania takich zjawisk. Może to wskazywać, że dzieją się tylko w głowach uczestników. Ale to początek. Później delikwent, mając świadomość grzechu, zła i niebezpieczeństwa zaczyna, poniekąd logicznie, czekać na zemstę i karę. Wszędzie spodziewa się działań złych, obrażonych duchów. Zaczyna mieć na tym punkcie obsesję. Przerabiałem to po lekturze co straszniejszych opowieści użytkowników (nie past). Księżyc oświetlający krzesło wydał mi się duchem. Bo o nich wówczas myślałem. W sytuacji wywoływacza jest gorzej, bo on je wywoływał i grzeszył. Podświadomie czeka na karę, a gdy ta nie nadchodzi (bo wg mnie nadejść nie może, nie ma skąd - to mój pogląd, szanuję i ciekawią mnie inne) fiksuje jeszcze bardziej, jak skazaniec któremu odwleka się elektryczne krzesło. Aż popada w obłęd. Pomaga "odwołanie ducha". Czemu? Bo umysł dostaje sygnał: to już sobie poszło, możesz żyć normalnie. Co skutkuje ustaniem manifestacji, uczucia obecności. No bo przecież "duch został odwołany".
Podobnie może być z rzekomą okultystyczną szkodliwością LD czy OOBE - rozwalamy cykle pracy mózgu. Ale to już inny temat.
Użytkownik katabas edytował ten post 26.10.2011 - 23:06