Witam. Jestem nowy na forum i chciałbym dodać coś od siebie. Otóż nigdy nie wywoływałem duchów, chociaż od czasu do czasu o tym myślałem, ale tak jakoś nie było chętnych osób, które były by zapatrywały się na tego typu doświadczenie. Mimo to mam dla was kilka zdań do własnych przemyśleń. Jak wiemy, ludzi można podzielić na entuzjastów i zwolenników życia paranormalnego, jak i na tych, którzy odnoszą się z nie dowierzaniem i sceptycznie do tego typu zjawisk. Każdy zazwyczaj przestrzega przed wywoływaniem duchów, ponieważ może przynieść to przykre konsekwencje dla osoby wywołującej. Jednakże, jeśli takie zjawiska były by faktycznie udokumentowane, to czy nie byłby to wystarczający dowód na życie po śmierci? Drugą sprawą, którą chcę poruszyć jest ciągła tajemniczość i mistyczność, jaka dotyczy bytów nie materialnych. Zdajemy sobie sprawę, że możemy wywołać ducha złośliwego, który zamiast pomóc, będzie chciał zaszkodzić. Ale tak naprawdę duchy, to kiedyś także byli zwykli ludzie. Maszynista, bibliotekarka, robotnik budowlany, czy mechanik samochodowy. Przecież do tej pory można by ich traktować, jak zwyczajnych ludzi, którzy kiedyś, może jeszcze nie tak dawno temu, wsród nas żyli. Te wszystkie tabliczki ouija, wspólne trzymanie się za ręce, czy obracający się klucz na sznurku w jednej ręce i książeczka z formułkami rodem od starożytnych magów, dają wrażenie zbytniej tajemniczości. Być może są to jedyne sposoby na nawiązanie tego typu kontaktów, ale dlaczego akurat odbywa się to w ten sposób? Tego nie wiemy. Czy nie wystarczyło by zapytać po prostu ducha o kontakt, chęć porozmawiania? Przykładowo wywołalismy ducha zmarłego mechanika, który być może nie dawno żył wśród nas. Człowiek, który w swoim zawodzie używał sformuowań w stylu: "podaj klucz francuzki", "założę tu panu uszczelkę", nagle staję sie istotą, która owiana jest tajemnicą i traktowana, jak coś co trzeba odpędzić, bo stuka po domu, talerze zrzuca i firanki zrywa. Jaki cel miałby w tym mechanik? Jaki cel mają duchy manifestując w ten sposób swoją obecność? Czyżby po śmierci zmieniał się charakter zmarłych osób? A może by tak wspólnie usiąść do stolika ze zmarłym, ukochanym dziadkiem? Zapytać o poradę zmarłego mechanika? Ale nie zbytnia tajemniczość i ostrzeżenia księży, jakie to niebezpieczne i grzeszne jest wzywanie zmarłych... Tabliczka ouja i formułki od oświeconych magów rodem ze średniowiecza, kontra "przynieś mi klucz dziesiątkę"- paranoja. Życzę wszystkim szczęśliwych i wesołych, nadchodzących wkrótce świąt Bożego Narodzenia i z góry przepraszam za ewentualne błędy ortograficzne i interpunkcyjne, chociaż od czasów podstawówki doskonalę poprawną polszczyznę

Pozdrawiam. Piotrek.
Użytkownik Solve edytował ten post 20.12.2012 - 19:39