Napisano
02.05.2009 - 23:39
Ja widziałam to tylko te 2 razy (na szczęście) i to nie było humanoidalne. No, chyba, że wilkołaki idące na czworakaXD A pamiętasz Kropa jak byłyśmy w tym lesie? Szłyśmy tą drogą, gdzie trzeba z roweru zejść, bo można się zakopać i usłyszałyśmy ten taki hałas? Ja przyśpieszyłam, ty zapytałaś o co chodzi, ale też za mną przyśpieszyłaś. Ja ci powiedziałam żebyś była cicho i szła szybko, ale nie biegła. Pamiętasz to? Wtedy czułam się tak samo jak wtedy, gdy widziałam to coś jak byłam mała. Czasami mam na serio ochotę pójść do tego lasu i sprawdzić co tam jest. Ale w dzień oczywiście. I jeszcze ta historia z tym szkieletem na przeciwko Leśniczówki, w TYM lesie. Za nic nie mogę se przypomnieć czy to na prawdę było, czy tylko mi się śniło.
A jeśli chodzi o te cienie co widziałam, to czy jest to możliwe, że to były rysie? Bo pamiętam inną historię, która w tym lesie mi się przytrafiła i byłam wtedy z wujkiem. Przed nami przebiegł kilka razy ryś. Coraz bliżej, jakby nas okrążał. Uciekliśmy stamtąd. Tylko skąd ten ryś by się tam wziął? No, ale teraz grasuje u nas puma, więc co tu się dziwić? Tylko te cienie miały długie, potargane ogony. I były większe niż przeciętny ryś. No i mimo, że były pod latarnią, a za drugim razem w biały dzień to i tak były całe czarne.