Dobra. Jest chyba taki cytat z Biblii (wybaczcie moje nieobycie, przeczytałem to dosyć dawno temu w jakiejś książce [podręczniku]), nie pamiętam dosłownie, ale chodziło o to, że jeżeli robi się dobre uczynki, a się nie wierzy, to jednak jest się 'ponad' tymi, którzy wierzą, ale nie czynią 'dobra' (bo to pojęcie względne). Po za tym, czemu od razu piekło? Piekło to kara za najcięższe grzechy, jeżeli religia katolicka mówi prawdę, to koło 70% ludzi (zgaduję tylko, proszę się nie czepiać, jeżeli sądzicie że mniej/więcej) pójdzie do CZYŚĆCA (tak wiem, też kara, ale nikt nie mówi, że 'drobny' grzesznik będzie siedział tam tak długo, jak 'zawodowiec'

. Jeden posiedzi ze dwa dni, a drugi może z miesiąc [tak upraszczając]). Mógłbym jeszcze pisać, ale dodam tylko, że to wcale nie jest tak, jak to było przedstawione na początku. Zawsze mamy jakiś wybór i tylko najwięksi degeneraci pójdą do piekła. Chodzi o coś takiego jak Nowe Przymierze, które zawarł Jezus (kurde, wybaczcie, ale też już nie pamiętam gdzie, z kim i kiedy), które Jezus przekazał ludziom 'w zamian' za stare (które Bóg zawarł z... Jakubem? No, teraz wychodzi na jaw moja nieznajomość Pisma

). Pokazuje, że Nowe Przymierze jest korzystniejsze. Taka promocja, no. A że ludzie postępują/postępowali wg. Starego Testamentu? Cóż, to nie moja wina, Nowy Testament można dostać od ponad tysiąca lat... Tyle z mojej strony.
PS. Ale osobiście, to w to nie wierzę, chciałem tylko sprostować parę rzeczy