Nawet milion Łosi w naszym lotnictwie nie wywarłoby znaczącego wpływu na przebieg kampanii wrześniowej. Samolot bombowy jest bronią ofensywną i w działaniach obronnych sprawdza się słabo. Większym absurdem było raczej eksportowanie P.24, zamiast wyposażania w niego jednostek przyfrontowych.Bombowiec PZL łoś w 1939 r. (!) zawarto umowy na dostarczenie samolotów 20 sztuk dla Jugosławii, 15 sztuk dla Bułgarii, 30 do Rumunii, 25 dla Turcji. W polskim lotnictwie słuzyło ......70 Łosi!!
)
Pomijając fakt, że opowieści o potędze 7TP są głównie fantazją, bo nawet PzKpfw III nie miał z nimi większych problemów (choć sam 7TP nie był bynajmniej złym czołgiem), to nawet najlepszy i najpotężniejszy czołg niczego nie jest w stanie zdziałać, jeśli pełni rolę wsparcia piechoty. A niestety, polskie siły były rozciągnięte wzdłuż granicy i nie było żadnej możliwości przeciwstawienia się taktyce Blitzkriegu.Był śmiertelnym zagrozeniem dla 94% korpusu pancernego Wermahtu(pozostałe 6 % to średni czołg PzKpfw IV pierwszy udany czołg niemiecki (z którym 7TP też mógł podjąć bezpośrednią walke)) Ze 100 m był w stanie zniszcyć kazdy ówczesny czołg niemiecki bo na sto metrów jego pocisk przebijał 40mm pancerz zaś nagrubsze miejsce na najcięższym czołgu niemieckim miało 30 mm
) z 500m niemieckie czołgi nie miły szans
Nie byliśmy przygotowani do wojny ani obronnej, ani ofensywnej. Nie tylko z punktu widzenia sprzętu bojowego, ale przede wszystkim od strony taktycznej. I tak za naprawdę wielki wyczyn należy uznać długość trwania działań wojennych na terenie Polski. Jak widać na przykładach innych krajów, Polacy jako jedyni nie dali sobie w kaszę dmuchać.Takich przykładów można by mnożyć dziesiątkami a wszystko to dowodzi innego: byliśmy przygotowani do wojny ale nie obronnej.
Bzdura, bzdura i jeszcze raz bzdura, potem długo nic...Źródło wielkich sukcesów machiny wojennej III Rzeszy to szczęście , szczęście i jeszcze raz szczęście potem długo nic
Klucz do sukcesów w pierwszej fazie wojny, to naprawdę błyskotliwa taktyka realizowana przez dowódców z najwyższej półki (Guderian, Dönitz, von Manstein, Student, Rommel, Kesselring i wielu innych) oraz maksymalne wykorzystanie możliwości tego sprzętu, jakim dysponowali. Potem dopiero było gorzej, gdy okazało się, że przygotowania do wojny obronnej zwyczajnie zlekceważono.
Zdecyduj się, czy w końcu ten niemiecki sprzęt był tak wspaniały, czy tak kiepski? Bo przeczysz sam sobie.Gdy armie aliantów przestały działać na własna szkodę , pozbyto się zdrajców,kretynów i szpiegów z dowództwa aliantów to "wspaniały wehrmacht " zaczął zbierać nieprawdopodobne cięgi . Mimo posiadania bardzo dobrego sprzętu, niesamowitych fortyfikacji , doskonałego przemysłu na zapleczu, nie był wstanie nie tylko atakować wroga, ale wręcz nie potrafił bronić przed wrogiem własnego terytorium.
Jak pokazała praktyka, z tymi druzgocącymi klęskami było raczej kiepsko. Dopiero Rosjanie zatrzymali Niemców, ale pod Moskwą i Stalingradem trudno było już mówić o typowym Blitzkriegu.Ta metoda ma jedna wadę albo pokonujesz od razu wroga albo ponosisz druzgoczaca kleske.
Taa.. zapomniałeś tylko dodać, że tak wychwalane przez Ciebie czołgi 7TP tak samo grzęzły w tym terenie, bo ich nacisk jednostkowy jest bardzo zbliżony do PzKpfw III i IV, a polskie samoloty lądować i startować przecież nie musiały.o polesiu, czołgi niemieckie z 1939 są tak skonstruowane ze moga jeździć po polskich drogach do pierwszego duzego deszczu. Dobra burza i cała armia pancerna grzęźnie na zwykłej polskiej drodze .Samoloty po deszczach nie sa w stanie wystartować z lotnisk . A zaopatrzenie przewozi się furmankami. Autentycznie !!!
Ach, te niezmierzone połacie polskich pól naftowych ze stojącymi na nich szybami... łakomy kąsek dla każdego niemieckiego dowódcy...polskich rekach jest 100% polskich szybów naftowych
A opowieści o rumuńskich sojusznikach warto byłoby powtórzyć internowanym w Rumunii. Kraj ten od 6 września 1939 był neutralny, co się bezpośrednio przekłada na internowanie żołnierzy sąsiadujących armii.
Ciągnąc dalej Twoje rozumowanie, ze strategicznego punktu widzenia przegrali z Austrią, Czechosłowacją, Polską, Francją, Grecją, Jugosławią, Belgią, Holandią, Norwegią, Luksemburgiem i Danią. O mały włos nie przegrali ze strategicznego punktu widzenia z Wielką Brytanią, całkiem skutecznie początkowo przegrywali strategicznie w Afryce Północnej i na terenach ZSRR. A gdzieś strategicznie wygrali?sytuacja jak w czasie Cudu nad Wisłą . Niemcy tą batalię z strategicznego pkt przegrali
Z takim fuksem mieli w totolotka grać, a nie wojować.Za kazdym rzaem Wermacht odnosił zwyciestwa nad silniejszym wrogiem dzieki nieprawdopodobnemu fuksowi.
Jeszcze lepszą metodą jest czytanie i weryfikowanie podawanych faktów, zestawiając różne źródła.W zasadzie wszystkie operacje niemców to przykład nieprawdopodobnego fuksa. Proponuje przeczytać pamietniki wybitnych niemieckich dowódców Guderiana , Haldera, uzupełnić to pamietnikami Speera . Troche podczytać książki Suworowa(zwłaszcza "Oczyszcenie", Dzień M , jak i cykl o Żukowie)
Tak, największa ściema w historii. Interesujące jedynie może być niezrozumiałe zupełnie zjawisko polegające na tym, że do pokonania tej ściemy i bajeczki konieczne były połączone wysiłki dwóch najpotężniejszych na świecie przemysłów oraz dwóch zdecydowanie najsilniejszych armii świata wmocnionych przez liczne wojska z kilkunastu różnych krajów i kolonii zamorskich oraz oczywiście trzeciej armii, do niedawna będącej prawdopodobnie najpotężniejszą na świecie, do tego przy niespotykanym wcześniej w historii rozwoju nauki i technologii.Legenda o "wspaniałym"Wehrmachcie jest bajeczką wymyslona przez komunistów a potem wspierana przez lewaków. Jedna z najwiekszych ściem w historii.
Faktycznie, ściema i bajeczka pierwszorzędna. Zdarzyło Ci się może zastanowić choć przez chwilę nad tym, co napisałeś?
Użytkownik Kurczak edytował ten post 25.10.2010 - 17:36