Napisano 25.03.2007 - 18:30
Napisano 25.03.2007 - 18:40
Napisano 25.03.2007 - 19:21
Napisano 25.03.2007 - 19:22
Napisano 25.03.2007 - 20:57
"Piekło istnieje dla tych, którzy odrzucają Boga"
Benedykt XVI powiedział w niedzielę, że piekło istnieje dla tych, którzy odrzucają Boga. O sile potrzebnej do wyrzeczenia się zła i grzechu papież mówił w homilii podczas wizyty w parafii w Fidene na peryferiach Rzymu.
Papież odwiedza kolejne rzymskie kościoły, tak jak przez prawie cały pontyfikat czynił to Jan Paweł II.
- Piekło, o którym mówi się mało w naszych czasach, istnieje dla tych, którzy zamykają swe serce przed miłością Boga - podkreślił Benedykt XVI w kazaniu wygłoszonym podczas mszy w parafii pod wezwaniem świętej Felicyty i Dzieci Męczenników.
- Naszym prawdziwym wrogiem jest przywiązanie do grzechu, który może doprowadzić nas do klęski naszej egzystencji - mówił papież dodając następnie, że "tylko boskie przebaczenie daje nam siłę, by oprzeć się złu i więcej nie grzeszyć". Zaapelował do wiernych, by "podążali ścieżką Ewangelii bez wahania i bez kompromisów".
Podczas spotkania z wiernymi na południowej modlitwie Anioł Pański Benedykt XVI przypomniał w niedzielę tragiczną postać arcybiskupa Oscara Romero z Salwadoru, zamordowanego przez lewackie bojówki, gdy odprawiał mszę 24 marca 1980 roku. Papież powiedział, że męczennicy za wiarę są nadzieją dla świata.
Nawiązując do obchodzonego w sobotę - w rocznicę śmierci arcybiskupa Romero - dnia modlitwy i postu w intencji misjonarzy męczenników, Benedykt XVI podkreślił, że "dają oni świadectwo, że miłość Chrystusa jest silniejsza od przemocy i nienawiści".
- Oni nie szukali męczeństwa, ale byli gotowi oddać życie, by dochować wierności Ewangelii. Męczeństwo chrześcijańskie uzasadnione jest jedynie jako najwyższy akt miłości do Boga i do braci - mówił papież.
Przypomniał, że za tydzień, w Palmową Niedzielę, Kościół obchodzić będzie XXII Światowy Dzień Młodzieży, którego hasłem są słowa: "Jak ja was umiłowałem, żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie".
Benedykt XVI zaprosił młodzież z diecezji Rzymu na liturgię pokutną, której przewodniczyć będzie w czwartek 29 marca w bazylice świętego Piotra. Przy tej okazji po raz pierwszy jako papież zasiądzie w konfesjonale i będzie spowiadał młodych ludzi.
Zwracając się do Polaków papież nawiązał do przypadającej w poniedziałek uroczystości Zwiastowania Pańskiego. - Niech Maryja będzie dla nas wzorem całkowitego oddania Bogu w wierze. Jak Ona otwierajmy nasze życie na obecność Chrystusa. Niech Bóg wam błogosławi - powiedział po polsku.
http://fakty.interia...eee5?source=rss
PS.Czyli dla jednych istnieje piekło a dla innych nie.Dobre to jest.
Napisano 25.03.2007 - 21:33
Napisano 25.03.2007 - 21:52
Napisano 25.03.2007 - 21:54
Napisano 25.03.2007 - 22:38
Napisano 25.03.2007 - 22:57
Napisano 25.03.2007 - 23:02
Napisano 26.03.2007 - 09:01
W moim odczuciu wiara w reinkarnację, to trochę takie pójście na łatwiznę.
W końcu pozwala ona na ewentualne folgowanie sobie w kolejnych wcieleniach bez żadnej groźby ostatecznych konsekwencji. Jedyne co grozi "nieprawej" duszy (w przypadku hinduizmu, w buddyzmie nie istnieje trwała przechodnia dusza) to dłuższe "błądzenie" między mniej lub bardziej "wygodnymi" wcieleniami.
W reinkarnacji a la New Age nie ma nawet tego problemu, jest bardziej optymistycznie - w następnym życiu może być tylko lepiej.
Jednakże bez względu na owe różnice osiągnięcie oświecenia, nirwany (odpowiednika chrześcijańskiego ostatecznego i wiecznego zjednoczenia z Bogiem) następuje zawsze, prędzej czy później. Krótko mówiąc - no problem.
W chrześcijaństwie życie doczesne jest jedno i to ono decyduje o tym, czy dusza zasłuży sobie na zmartwychwstanie u kresu czasów (odpowiednik dalekowschodniego oświecenia), czy nie.
Istnienie tylko jednej dozwolonej próby podejścia do wieczności, wespół z możliwym, alternatywnym, a zarazem tragicznym w skutkach finałem istnienia duszy, nie pozwala chrześcijaninowi na duchowe "obijanie się" w życiu doczesnym. I to mi się w tym wszystkim najbardziej podoba
Moja wiara skutecznie oddala ode mnie pokusę zejścia na złą drogę, zatem mam "kłopoty" z dotarciem do krępujących wg Ciebie granic - i dzięki temu czuję się wolny.
0 użytkowników, 3 gości oraz 0 użytkowników anonimowych