Napisano 13.03.2011 - 23:08
Napisano 05.04.2011 - 11:35
Napisano 22.06.2011 - 10:36
Chory na umyśle? Jedyne, co mi wiadomo, to załamanie nerwowe gdy niemcy przegrały pierwszą wojne światową. Powiązane one było w gazem który został wrzucony do jego namiotu podczas 1wojny. Wyleczony został w Pasewalku, gdzie doznał olśnienia.co z tego że miał wybitnych strategów i taktyków skoro wszelkie probozycje zostawały z miejsca deptane. To był chory człowiek na umyśle, doszedł do władzy w sumie przez przypadek. Nie nazwał bym go niezwykłym, bo to był zwykły idiota z armią pod sobą...
Ty nie byłbyś wściekły, gdybyś dowiedział się, że walczyłeś całym sercem a i tak to nic nie pomogło? Hitler był zasłużonym kapralem z dwoma krzyżami żelaznymi.Ahh zapomniałem o źródle.
Specyfik niestety jesteś w błędzie. Tak jak uczono nas na lekcji Historii w Iww
walczył jako żołnierz i został ranny. W szpitalu dowiedział się że podpisano zgodę. Był wtedy wściekły. Stwierdził że jedyną metodą będzie droga polityczna. Załorzył partię która wygrała wybory i dostał się do władzy. Jak jestem w błędzie to proszę mnie poprawiać.
Nic? Wiedziałeś, że lekarz matki Hitlera, który był Żydem doprowadził do jej śmierci? Jak byś się czuł, gdyby w kraju, w którym mieszkasz nie mógłbyś znaleść pracy, bo zajmują ją żydzi? Wszystkie wysokie stanowiska były pozajmowane - Żydem był co drugi lekarz, karczmarz, sklepikarz, bankier. Do tego nie dopuścili go do szkoły malarskiej żydzi - jeden z nich był w komisji, do tego prawdopodbnie na jego miejsce trafił żyd.Żbiq nić tego nieusprawiedliwia !!
Napisano 30.06.2011 - 12:32
Do tego mówicie, że armie niemieckie zabijały polaków - lol - dziwne, na prawdę. Nikt raczej nie został zabity za nic, po prostu. Niemieccy żołnierze byli w większości honorowi, a polacy zostali zabijani, gdy spiskowali lub ukrywali żyda/partzanta lub broń w domu. Gdy sami nie stanowili zagrożenia nic im nie groziło. Mojej babci niemiecki żołnierz kupywał czekolady, a drugiej babci dawał kwiatki
Nie znam nikogo w okolicy, kto zostałby zabiti podczas 2 wojny światowej.
Edycja: Kurczak
Jesteś nowym użytkownikiem, więc tylko zwrócę Ci na razie uwagę na wycieczki osobiste w Twoim poście i poproszę, byś więcej tego nie robił. Na tym forum nazywanie oponenta idiotą nie jest tolerowane. Proszę, żeby to był pierwszy i ostatni raz.
Napisano 30.06.2011 - 12:45
Do tego mówicie, że armie niemieckie zabijały polaków - lol - dziwne, na prawdę. Nikt raczej nie został zabity za nic, po prostu. Niemieccy żołnierze byli w większości honorowi, a polacy zostali zabijani, gdy spiskowali lub ukrywali żyda/partzanta lub broń w domu. Gdy sami nie stanowili zagrożenia nic im nie groziło. Mojej babci niemiecki żołnierz kupywał czekolady, a drugiej babci dawał kwiatki
Nie znam nikogo w okolicy, kto zostałby zabiti podczas 2 wojny światowej.
Nie znam nikogo w okolicy, kto zostałby zabiti podczas 2 wojny światowej.
Użytkownik Norlin edytował ten post 30.06.2011 - 12:49
Napisano 02.07.2011 - 07:07
Człowieku, ależ ty brednie opowiadasz. A mówi ci coś wybuch drugiej wojny światowej, sam jego fakt? To, że dokonano napadu na Polskę też było spowodowane przez nas? A masowe pacyfikacje polskich wsi? A wybicie do nogi całej polskiej inteligencji? Co byli winni bo się złośliwie wykształcili? A to dranie! Masz rację, kula w łeb takim. Że przytoczę z wiki:
Borów i okoliczne wsie w Lasach Janowskich (ok. 1250 ofiar), Aleksandrów (579 ofiar), Lipniak-Majorat (448 ofiar), Krasowo-Częstki (257 ofiar), Józefów Duży (217 ofiar), Skłoby (216 ofiar), Michniów (203 ofiary), Smoligów (ok. 200 ofiar), Złoczew (ok. 200 ofiar), Sochy (183 ofiary), Kitów (174 ofiary), Poturzyn (162 ofiary), Jamy (152 ofiary), Rajsk (149 ofiar), Wanaty (108 ofiar), Olszanka (103 ofiary), Jabłoń-Dobki (93 ofiary), Skałki Polskie (91 ofiar), Różaniec (89 ofiar), Szarajówka (58 ofiar). Z wielu przyczyn nieznana pozostaje wciąż liczba wsi spacyfikowanych przez Niemców lub ich kolaborantów na Kresach Wschodnich[36]. Historycy zazwyczaj podają, iż było ich "bardzo wiele"[39]. Miejsca największych pacyfikacji, do których doszło na ziemiach kresowych to: Huta Pieniacka (600 do 1500 ofiar), Chodaczków Wielki (862 ofiary), Palikrowy (365 ofiar), Jezierce (ok. 360 ofiar), Szaulicze (336 ofiar).
Wybijano do nogi chorych psychicznie, ci też pewnie byli winni swojej choroby, tak?
Polecam lekturę wikipedii :http://pl.wikipedia.org/wiki/Zbrodnie_niemieckie_w_Polsce_(1939-1945) zamiast muzyki RAC.
To dowodzi temu, że nie wszyscy ludzie są dobrzy i zdarzają się wyjątki - nie można winić ogółu za jednostki.Kiedy Niemcy weszli do mojej miejscowości z miejsca wystrzelali ponad połowę wsi (bo wtedy była to jeszcze wieś) i spalili większość domów, ot tak, dla zabawy, strzelali do dzieci i kobiet, są podane nazwiska, ale nie będę ich tutaj przytaczał. Ci ludzie byli niewinnymi niczemu rolnikami i gospodarzami, zasłużyli na to? Owszem, zdarzali się dobrzy Niemcy, moja prababcia też opowiadała, że jak szedł front to Niemcy czasem i pomogli, a Rosjanie to była banda gwałcicieli, morderców i najgorszego barachła jakie istniało, gwałcili, palili i mordowali dla zabawy i ich ludzie bali się najbardziej, ale to nie usprawiedliwia armii niemieckiej w tym jak oni się zachowywali, bo zazwyczaj wcale nie byli lepsi.
Nigdy nie będę usprawiedliwiał Niemców, choćby dlatego, że zastrzelili mojego pradziadka, którego "dzięki" nim nigdy nie miałem okazji poznać. Walczył w partyzantce, ale i tak nie mogę tego przeboleć.
OK - sprostowanie - w całej zabili wsi trzy osoby = jedna za to, że jej mąż się ukrywał, drugi mężczyzna za to, że ktoś doniósł na niego ( nie wiem co) a trzecia nie pamiętam.Następnym razem zanim coś napiszesz - pomyśl.
Napisano 02.07.2011 - 08:51
Napisano 02.07.2011 - 09:28
Fritz Haarmann, właśc. Friedrich Haarmann (ur. 25 października 1879, zm. 4 grudnia 1925) – seryjny morderca nazwany rzeźnikiem z Hanoweru. Razem ze swym partnerem Hansem Gransem dokonywali morderstw na nastoletnich chłopcach.
Fritz Haarmann urodził się w Hanowerze w Niemczech. Jego ojciec był palaczem lokomotywowym, znanym dzięki swemu usposobieniu jako "Posępny Olle", matką zaś kobieta kaleka i niezaradna, o 7 lat starsza od swojego męża. Miała 41 lat w chwili narodzin Fritza. Haarmann był najmłodszym z sześciorga rodzeństwa. Był osobą homoseksualną[1].
W wieku 16 lat został posłany do szkoły wojskowej w Neu Breisach. Jednak po miesiącu, ze względu na to, iż chorował na epilepsję, został wyrzucony.
Pierwsze szczątki ludzkie znalazły 17 maja 1924 roku dzieci, bawiące się na brzegu rzeki w okolicach zamku Herrenhausen. Była to ludzka czaszka. Następna została znaleziona dwanaście dni później, a kolejne 13 czerwca. Badanie wykazało, że głowy były odcięte od reszty ciała przy pomocy ostrego narzędzia, a następnie obdarte ze skóry i mięśni.
Początkowo podejrzewano, że odnalezione ludzkie szczątki pochodzą z instytutu anatomii w Getyndze lub zostały porzucone przez złodziei grobów. Jednak te przypuszczenie zostały wkrótce obalone, gdyż znaleziono worek z ludzkimi kośćmi.
Na Hanower padł strach, zwłaszcza, że odnalezione szczątki zaczęto kojarzyć z zaginięciami chłopców i młodych mężczyzn. Badania kości i czaszek udowodniły, że w większości należały one do osób w wieku od 14 do 18 lat.
Zbiorowy grób ofiar
W kolejną czerwcową niedzielę setki mieszkańców rozpoczęło przeszukiwania Starego Miasta i okolic rzeki Leine. Odnaleziono ponad 500 kawałków ludzkiego ciała (pochodziły od przynajmniej 22 ofiar). Zaczęto mówić o wilkołaku i pożeraczu ludzi. Policja rozpoczęła zakrojone na szeroką skalę dochodzenie, sprawdzano środowiska kryminalne jak i homoseksualne. W wyniku śledztwa wyłoniono podejrzanego: Friedricha (Fritza) Haarmanna. Był on znanym policji sprzedawcą ubrań i mięsa.
Fritz Haarmann tak długo unikał konsekwencji swoich czynów, gdyż był konfidentem policji. Swoje ofiary zwabiał do mieszkania z rejonu dworca kolejowego. Jedną z jego ofiar był syn właścicielki domu, gdzie wynajmował mieszkanie. Haarmann sprzedawał na targu mięso z ciał swych ofiar, twierdząc, że to wieprzowina, czym zyskał przydomek Wilkołaka z Hannoveru. Nie miał wielu klientów, ludzie narzekali na dziwny, mdły smak sprzedawanego mięsa. Gdy zapytany, na sali sądowej ilu ich było (młodych chłopców), w ostatnim słowie, wzruszył ramionami i szepnął, że chyba ze 40.
Fritz Haarmann został skazany na śmierć i stracony przez ścięcie toporem. Partner Fritza dostał wyrok 12 lat więzienia.
Wydarzenia te przyczyniły się do propagandy przeciw homoseksualistom w niektórych mediach i grupach społecznych. Wzrosła też liczba aresztowań wśród niemieckich homoseksualistów. (Zobacz więcej Paragraf 175).
Napisano 02.07.2011 - 10:29
Do tego mówicie, że armie niemieckie zabijały polaków - lol - dziwne, na prawdę. Nikt raczej nie został zabity za nic, po prostu. Niemieccy żołnierze byli w większości honorowi, a polacy zostali zabijani, gdy spiskowali lub ukrywali żyda/partzanta lub broń w domu. Gdy sami nie stanowili zagrożenia nic im nie groziło. Mojej babci niemiecki żołnierz kupywał czekolady, a drugiej babci dawał kwiatki
Nie znam nikogo w okolicy, kto zostałby zabiti podczas 2 wojny światowej.
Użytkownik dzustin edytował ten post 02.07.2011 - 10:31
Napisano 02.07.2011 - 10:33
Napisano 02.07.2011 - 10:50
Napisano 02.07.2011 - 13:10
Co z tego, że płynęłą krew? Żeby stać się żydem pełnoprawnym, nie zreformowanym twoja matka musi być żydówką, innej opcji nie ma.Rozumiem, że jesteś zafascynowany postacią Hitlera. Ale mimo wszystko musisz wiedzieć, że w kanclerzu Niemiec
płynęła żydowska krew. Oczywiście, nie był niemieckim Żydem, lecz austriackim.
Napisano 02.07.2011 - 15:20
Napisano 02.07.2011 - 15:42
0 użytkowników, 1 gości oraz 0 użytkowników anonimowych