Napisano 11.05.2010 - 16:02
Napisano 11.05.2010 - 17:02
Użytkownik Ill edytował ten post 11.05.2010 - 17:03
Napisano 12.05.2010 - 14:50
Sorry Trajan ale to Ty powtarzasz bzdurne argumenty. Faktycznie dziedziczenie to tylko kawałek tuszu tylko w przypadku braku legalizacji związków homoseksualnych, gdy partner traktowany jest jako osoba obca ma o wiele mniejsza kwotę wolną od podatku i zapłaci o wiele większy podatek. Więc nie jest to tak cacy jak nam przedstawiasz. Polecam ten artykuł:Powtarzasz bzdurne argumenty. Dziedziczenie po partnerze to kwestia kartki papieru i odrobiny tuszu. Każdy może zapisać w testamencie swój majątek komukolwiek, to wyłącznie jego sprawa.
A co do odwiedzin w szpitalu, to wiedz, ze np. dwie starsze samotne wdowy, które łączy wieloletnia przyjaźń i jedna z nich trafi do szpitala, też nie mogą się odwiedzać. Gdyby mój kolega trafił do szpitala, ja też nie mógłbym go odwiedzać. Problem ten nie dotyczy jedynie homoseksualistów, a nikt poza nimi tej kwestii nie podnosi. W każdym razie tu wystarczy zmienić przepisy dotyczące wszystkich, a nie tworzyć nowe rozwiązania prawne dla homoseksualistów. A zresztą to jest problem w zasadzie teoretyczny, bo w zdecydowanej większości przypadków lekarze nie robią problemów przy odwiedzinach.
Kolego nie kłam w żywe oczy. Nie dla wszytskich psychiatrów homoseksualizm nie jest chorobą. Nie podpisują sie pod tym nawet niektórzy czołowi badacze, którzy odpowiadają za przeforsowanie wiadomej decyzji w Amerykańskim Stowarzyszeniu Psychiatrycznym, ale w świetle późniejszych badań zmienili swoje stanowisko (i stracili prace). Przecież OBECNIE działają psychiatrzy leczący homosiów. Albo świadomie kłamiesz, albo naprawdę wierzysz w swoje dogmaty. Mam nadzieje, że kłamiesz.
A może negowaniem tego, że świat istnieję od 10 tyś. lat ?Negowanie tego, że moc łaski Bożej pozwala osobom o homoseksualnych skłonnościach żyć w czystości jest w istocie negowaniem tego, że Jezus zmartwychwstał” (George 1999).
Katoliccy terapeuci, pracujący z katolickimi pacjentami, powinni czuć się uprawnionymi do czerpania z bogactwa katolickiej duchowości w tym procesie leczenia. Skrzywdzeni przez ojca mogą być zachęcani by rozwijali swój stosunek do Boga jako do miłującego Ojca. Odrzucanych lub wyśmiewanych przez rówieśników w dzieciństwie można zachęcać do medytacji nad rolą Jezusa jako Brata, Przyjaciela i Protektora. Odczuwający niedosyt matczynej opieki mogą zwrócić się do Maryi o pocieszenie.
Użytkownik balas edytował ten post 12.05.2010 - 15:16
Napisano 12.05.2010 - 18:12
W przeszłości wszystkie poważne instytucje naukowe z czołowymi autorytetami naukowymi tamtych czasów uważały, że ziemia jest płaska, słońce okrąża naszą planetę a myszy rodzą się e spleśniałej słomy. I to jest fakt.Absolutnie nic z tego dla mnie nie wynika. Homoseksualizm nie jest uważany za chorobę przez wszystkie poważne instytucję naukowe na czele z WHO
Całość: http://7dni.wordpres...tym-zdecydowal/W konkursie na najbardziej skuteczny lobbing XX wieku na podium z pewnością stanęłyby środowiska gejowskie. Ofiarami tego konkursu są? sami homoseksualiści.
Pierwszym znaczącym sukcesem lobby gejowskiego było skreślenie homoseksualizmu z listy chorób psychicznych przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne w latach 70. Dwadzieścia lat później Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) poszła w ślady Amerykanów. Pierwszy raz w historii o skreśleniu czegoś z listy chorób zadecydowały nie badania naukowe, a referendum przeprowadzone wśród psychiatrów i psychologów. Dobór osób głosujących nie był, zresztą, reprezentatywny. Celowo nie zapytano o zdanie dość licznej grupy specjalistów o odmiennych poglądach.
Nawet francuska feministka Elizabeth Badinter nie kryła oburzenia, kiedy pisała o decyzji WHO: "Nie można godzić się na to, by nauka rozstrzygała o fałszu i prawdzie na drodze nacisków grup społecznych, czy (?) referendum". Nie tylko Badinter wiedziała, że to wpływ lobby homoseksualnego, a nie rzetelna wiedza naukowa, zdecydował o zwrocie w psychiatrii. Intencja była czytelna: jeśli coś nie jest chorobą, jest normalne. I nie można już wmawiać gejom, że "mogą z tego wyjść". Tymczasem sam dr Robert Spitzer (obecnie profesor), który doprowadził do skreślenia homoseksualizmu z listy zaburzeń w 1973 r., po latach przyznał się do pomyłki. Przeprowadził serię badań wśród osób homoseksualnych, które poddały się terapii (...)
To bardzo ciekawe, gdzie w świecie zachodnim spotkałeś się ze zniewalaniem ludzi poprzez zmuszanie ich do tłumienia swoich uczuć? Poza oczywiście wsadzaniem chrześcijan do więzień za m.in twierdzenie, że homoseksualizm jest grzechem? Czy tłumiona w zarodku w ramach zdominowanej przez polityczną poprawność debata publiczna (a nawet debata naukowa) na temat możliwości leczenia homoseksualizmu jest owym zmuszaniem i zniewalaniem?Ja zniewalaniu ludzi i zmuszaniu ich do tłumienia swoich uczuć w imię religijnych zabobonów mówię zdecydowanie NIE.
Użytkownik Trajan edytował ten post 12.05.2010 - 18:19
Napisano 12.05.2010 - 19:45
@Balas
Mój wywód jest odpowiedzią na twierdzenie, że brak związków partnerskich uniemożliwia dziedziczenie po partnerze. Ty natomiast poruszasz zupełnie inną kwestię – kwestię opodatkowania dziedziczenia.
Natomiast można (i należy) znieść różnice w opodatkowaniu wobec różnych grup dziedziczenia, nie należy krępować woli testatora ani dyskryminować osób z nim związanych w inny sposób niż osoby z pierwszej grupy dziedziczenia. A najlepiej znieść całkowicie albo ograniczyć do całkowitego minimum jeden z najbardziej niemoralnych podatków jakim jest podatek od spadkobrania.
Ewentualnie można w ustawodawstwie podatkowym zakwalifikować konkubenta do pierwszej grupy dziedziczenia. Wiele można, wystarczyłoby chcieć, ale to raczej homoaktywistów nie interesuje, oni chcą realizacji ich żądań a na spadkobranie powołują się jedynie dlatego, że można tej kwestii używać w oczach niezorientowanych odbiorców jako wygodnego argumentu.
Ad. odwiedziny w szpitalu – zgodnie z przyjętymi w prawie medycznym standardami odwiedzić w szpitalu chorego może każdy (chyba, że chory sobie tego nie życzy), informacje mogą zostać udzielone tylko i wyłącznie osobie wskazanej przez pacjenta. I koniec kropka. W tym zakresie argumentacja homoaktywistów jest kompletnie chybiona, używają tej kwestii posiłkując się nieznajomością prawa wśród osób do których kierują swoją propagandę.
W przeszłości wszystkie poważne instytucje naukowe z czołowymi autorytetami naukowymi tamtych czasów uważały, że ziemia jest płaska, słońce okrąża naszą planetę a myszy rodzą się e spleśniałej słomy. I to jest fakt.
Homoseksualizm przestano oficjalnie charakteryzować jako chorobę na podstawie opinii Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego bodajże z lat 70. XX wieku, wydana na podstawie głosowania korespondencyjnego w atmosferze sporu ideologicznego i ostrej nagonki medialnej na lekarzy i naukowców, a ten, kto był przeciwny skreśleniu homoseksualizmu z listy chorób obrywał pałką "homofobii", był potępiany itd
Psychologowie, psychiatrzy i inni specjaliści zajmujący się zdrowiem psychicznym, zgadzają się co do faktu, że homoseksualność nie jest chorobą, zaburzeniem psychicznym czy problemem emocjonalnym. Ponad 35 lat obiektywnych, dobrze zaprojektowanych badań naukowych wykazało, że homoseksualność, sama w sobie, nie wiąże się z zaburzeniami psychicznymi lub emocjonalnymi czy społecznymi problemami. Homoseksualność niegdyś była uważana za chorobę, ponieważ specjaliści zajmujący się zdrowiem psychicznym i społeczeństwo dysponowali nierzetelnymi, opartymi na uprzedzeniach, informacjami.
albo Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego:Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne podtrzymuje stanowisko z 1973 roku, że homoseksualność nie jest jednostką chorobową. W ostatnim czasie pojawiły się głosy kwestionujące powyższą tezę, które opierają się na założeniu, że homoseksualność może zostać "wyleczona". Podstawą tego typu twierdzeń nie są jednak rzetelne badania naukowe przeprowadzane przez kompetentnych specjalistów, lecz przekonania religijne lub polityczne nie respektujące praw obywatelskich osób homoseksualnych.
Polskie Towarzystwo Seksuologiczne jest zaniepokojone krzywdzącym wpływem społecznych uprzedzeń na funkcjonowanie psychiczne i społeczne osób homoseksualnych i biseksualnych oraz jest świadome niechlubnej roli, jaką w podtrzymywaniu tych uprzedzeń odegrała niegdyś nauka, która przez ponad sto lat (do 1973 w USA i do 1991 w Europie) uznawała homoseksualność za zaburzenie psychiczne. Ówczesne mniemanie o patologicznym charakterze homoseksualności okazało się niepoparte faktami naukowymi, lecz oparte na społecznych uprzedzeniach od wieków zakorzenionych w kulturze zachodniej. Dlatego też homoseksualność została wykreślona z obu najważniejszych klasyfikacji zaburzeń psychicznych – DSM i ICD.
W świecie nauki ma to niestety duże znaczenie, bo jak się kogoś zwalnia za nieprawomyślne poglądy z Uniwersytetu, torpeduje publikacje nie przydziela grantów i utrudnia awans, to potem człowiek się dwa razy zastanowi zanim podejmie jakąś decyzję wbrew stadu.
Natomiast jeśli chodzi o standardy WHO, to organizacja ta za chorobę uważa tyko taki stan, który prowadzi do pogorszenia zdrowia pacjenta. Wiele dolegliwości powszechnie identyfikowanych jako choroby zatem „odpada” z tej listy, co bynajmniej nie zmienia faktu, że chorobami nadal są.
Zobaczmy jaka jest definicja choroby:I teraz tak - niezależnie od tego czy homoseksualizm da się wyleczyć, czy nie, sposób w jaki próbuje się narzucić jedynie słuszne w tej kwestii poglądy nie ma nic wspólnego ani z naukową uczciwością ani z wolnością wypowiedzi.
Obecnie zaczyna się już twierdzić, że homoseksualizmu nie da się wyleczyć ponieważ... nie jest chorobą. A nie jest chorobą ponieważ... został skreślony z listy chorób. Skreślmy z listy chorób świńską grypę a raz na jutro zakończymy aferę ze szczepionkami, bo grypy już nie trzeba będzie leczyć. Ba - nie można jej będzie leczyć. A kto będzie próbował zostanie chorym z nienawiści "grypofobem"
WikiChoroba polega na zaburzeniu funkcji lub uszkodzeniu struktury organizmu. O zaistnieniu choroby można mówić wtedy, gdy działanie czynnika chorobotwórczego wywołuje niepożądane objawy, różniące się od czynników zdrowego organizmu.
Wybacz ale tym razem ostro manipulujesz. Tym bardziej to nieprzyjemne, że wielokrotnie dawałem ci plusy za bardzo sensowne posty. Mam nadzieję, że to jednorazowa wpadka w Twoim wypadku.To bardzo ciekawe, gdzie w świecie zachodnim spotkałeś się ze zniewalaniem ludzi poprzez zmuszanie ich do tłumienia swoich uczuć? Poza oczywiście wsadzaniem chrześcijan do więzień za m.in twierdzenie, że homoseksualizm jest grzechem?
Jest to typowy argument chrześcijańskich fanatyków, jest mu też poświęcony jeden z rozdziałów "Boga urojonego" prof. Richarda Dawkinsa. Generalnie chodzi o to, że atakuję się homoseksualistów stwierdzając, że zagrażają oni całym społecznościom narażająć ich na gniew jakiegoś mitycznego Boga. Boga, który wg. nich stworzył cały niewyobrażalnie wielki wszechświat ale z jakiegoś nieznanego powodu najbardziej interesuję się tym kto z kim uprawia seks na jakiejś zabitej dechami szwedzkiej prowincji na maleńkiej planecie gdzieś w galaktyce "droga mleczna" i zamierza karać tą społeczność za takie straszliwe w skali wszechświata przewinienia. Oczywiście osoba o normalnym ilorazie inteligencji może się co najwyżej ponabijać z takich twierdzeń ale przecież idiotów na świecie nie brakuję. Przykładowo wg. badań Eurobarometru z 2005 roku w Szwecji 13 % ankietowanych uznało za fałszywe twierdzenie, że "Istoty ludzkie rozwinęły się z wcześniej istniejących gatunków zwierząt". (W Polsce aż 27%). Jak widać do tej dość licznej grupy taka argumentacja, jak tego pastora zapewne może trafić i może sprawić wybuch nienawiści wobec osób od odmiennej orientacji oskarżanych za np. klęski żywiołowe, wypadki zesłane przez Boga. Tak więc państwo powinno takie poglądy jak najbardziej tępić. Niekoniecznie przez więzienie ale choćby przez napiętnowanie i wykazanie ich całkowitej fałszywości.Pastor ostrzegł, że uznanie perwersji za normę może zesłać na Szwecję gniew Boga i klęski żywiołowe na podobieństwo biblijnej Sodomy.
Czy tłumiona w zarodku w ramach zdominowanej przez polityczną poprawność debata publiczna (a nawet debata naukowa) na temat możliwości leczenia homoseksualizmu jest owym zmuszaniem i zniewalaniem?
![]()
Użytkownik balas edytował ten post 13.05.2010 - 12:31
Napisano 12.05.2010 - 19:56
Oczywiście nikt nad Tobą nie stoi z batem. Presja otoczenia to wymusza, żeby być zawsze fajnym, szczęśliwym, uśmiechniętym. A jak nie jesteś to się zmuś i udawaj, byle byś nie pokazał negatywnych emocji. A tak się składa, że smutek jest tak samo naturalny jak radość i traktowanie jednego jak chorobę powoduje wypaczenie drugiego. Z resztą, to tylko czubek tej góry lodowej.To bardzo ciekawe, gdzie w świecie zachodnim spotkałeś się ze zniewalaniem ludzi poprzez zmuszanie ich do tłumienia swoich uczuć?
Ja sądzę, że jeśli ktoś chce sobie pobiegać po mieście z gołą dupą, to proszę bardzo, jego dupa. Tylko żeby się potem nie zdziwił konsekwencji... różnych.Ja już spotkałem się z twierdzeniem, że utrzymywanie przepisów zakazujących publicznego ekshibicjonizmu i czynów nierządnych dokonywanych publicznie jest zniewalaniem...
Użytkownik Ill edytował ten post 12.05.2010 - 19:57
Napisano 13.05.2010 - 16:58
Ale pojawia się pytanie, co to ma wspólnego akurat z homoseksualistami?? To rozwiązanie dyskryminuje wszystkich. Wszystkich wujków, ciocie, siostrzenice, bratanków, konkubiny, itd. wszystkich, którzy nie podpadają pod pierwszą grupę dziedziczenia. Dlaczego akurat koncentrujemy się na homoseksualistach? W czym lepszy jest homoseksualista od bratanka, czy czyjejś ciotki? W niczym, po prostu argument dziedziczenia jako uzasadnienie roszczeń homoseksualistów jest chybiony.Natomiast dopóki jest tak jak jest w prawie spadkowym czyli mamy poszczególne grupy dziedziczenia homoseksualista może czuć się dyskryminowany koniecznością płacenia ogromnych podatków po osobie, z którą był w wieloletnim związku.
Dobre pytanie, ustawa o zawodzie lekarza jest dość lakoniczna w tym względzie. Nie wiem, czy wyrażenie zgody poprzez sporządzenie i podpisanie imieniem i nazwiskiem oświadczenia wskazującego taką osobę i schowanie go na wszelki wypadek w szufladzie wystarczy, w oparciu o brzmienie przepisu mogę powiedzieć, że w sumie powinno wystarczyć i można spróbować. Ale z drugiej strony można podnieść kwestię, że zgoda pacjenta jest przez niego udzielana w odniesieniu do tego co się z nim aktualnie dzieje. Tzn. być może wcześniej chciał udzielić zgody, ale jest chory na coś takiego, albo w takim stanie, że już nie życzyłby sobie aby osoba wskazana była informowana o jego zdrowiu. Lekarz może mieć dylemat, a dobrem chronionym nie jest prawo bliskich do informacji, a właśnie konieczność ochrony tych informacji i dysponowanie nią tylko za zgodą pacjenta. A jeżeli coś okaże się "nie tak", to lekarz odpowiada za złamanie tajemnicy lekarskiej.A co jak osoba jest załóżmy po wypadku nieprzytomna to czy nie jest tak, że np. rodzic będzie mógł być informowany o przebiegu leczenia, a już partner nie ? Czy np. jak żyję w związku z dziewczyną bez ślubu to powinienem wypisać jej jakieś upoważnienie, że w razie wypadku personel medyczny powinien udzielić jej informacji o stanie mojego zdrowia ?
Jesteś o tym jak widzę głęboko przekonany. Tak jak Ptolemeusz był przekonany, że ziemia jest centrum wszechświata. On hmm… zdziwiłby się, tak jak i Ty mógłbyś się zdziwić obserwując stan psychiatrii za kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt, czy choćby sto lat.W wyniku rozwoju nauki zrezygnowano z tych teorii jako kompletnie błędnych podobnie jak z teorii, że homoseksualizm jest chorobą.
Np. z tego co wiem wrodzone zaburzenia rozwoju, które nie prowadzą do pogorszenia stanu chorego nie są uważane za chorobę ale tylko według definicji przyjętych przez WHO. Chodzi mi o unaocznienie, że można manipulować definicjami a potem powoływać się na określane przez nich pojęcia bez jednoczesnego podania do wiadomości treści definicji. Z tym wiąże się również przeniesienie definicji fachowych, stworzonych na gruncie określonego specyficznego języka (np. języka fizyki, chemii ekonomii itd.) i posługiwanie się nimi na gruncie języka powszechnego.Np. jakie ? Bo nawet rzadko rozpoznawana paranoja ma swój kod ICD.
A jakie "niepożądane objawy" obserwujesz w przypadku zoofilii albo nekrofilii? [Nauczony doświadczeniem zastrzegam na wszelki wypadek, że nie porównuje homoseksualizmu do nekrofilii czy zoofilii!]I tak jeśli skreślimy z listy chorób świńską grypę to dalej będziemy obserwować jej niepożądane objawy. To oczywiste ? Natomiast w przypadku homoseksualizmu odczuwania pociągu seksualnego do osoby tej płci ciężko nazwać niepożądanym objawem wywołującym zaburzenia funkcji organizmu. Bo takie osoby generalnie funkcjonują normalnie.
Po pierwsze bardzo pochopnie oskarżyłeś mnie o manipulowanie faktami, tak naprawdę jeszcze nie wiesz do czego zmierzam i co mam na myśli a już przypisujesz mi złe intencje. Tymczasem szwedzki pastor to znana, ale stara sprawa, w tak zwanym międzyczasie niestrudzone siły postępu zdążyły już w imię tolerancji wsadzić za kraty (na krótko ale jednak) innego kaznodzieje - http://www.fronda.pl...homoseksualnych Po drugie jest to niestety tylko jeden z wielu przykładów prześladowania chrześcijan za głoszenie poglądów, zresztą nie tylko chrześcijan ale nawet po prostu zwykłych ludzi o których przekonaniach nic nie wiemy. Mieliśmy już mężczyzn aresztowanych na Florydzie za rozdawanie Biblii na ulicy, mieliśmy Francuza skazanego za zwrócenie uwagi dwojgu homoseksualistów w tzw. „ostrych słowach”, że przystanek autobusowy być może jednak nie jest dobrym miejscem na uprawianie seksu. Mieliśmy Angielkę, która w audycji radiowej wypowiedziała się przeciwko homoadopcji i następnego dnia została z tego powodu przesłuchana przez policję. Pewien francuski parlamentarzysta został ukarany grzywną za negatywna opinię na temat... karania za nieprawomyślne poglądy na temat homoseksualizmu. Przykłady niestety można mnożyć. Tzw. "hate speech" staje się uniwersalnym obuchem za pomocą którego dyscyplinuje się osoby głoszące nieprawomyślne poglądy (problemy zaczynają się kiedy np. murzyn obrazi Żyda i nie wiadomo kto jest "słuszniejszy"Wybacz ale tym razem ostro manipulujesz. Tym bardziej to nieprzyjemne, że wielokrotnie dawałem ci plusy za bardzo sensowne posty. Mam nadzieję, że to jednorazowa wpadka w Twoim wypadku.
Szwedzki pastor Ake Green po pierwsze nie poszedł do więzienia bo wygrał apelację. Po drugie nie powiedział on tylko, że homoseksualizm jest grzechem bo:
To straszliwa zbrodnia, która z pewnością zasługuje na najwyższy możliwy wymiar kary…Pastor ostrzegł, że uznanie perwersji za normę może zesłać na Szwecję gniew Boga i klęski żywiołowe na podobieństwo biblijnej Sodomy.
To pytanie kierowałeś do kogoś innego. Ale skoro już zagadnąłeś mnie o to, to wiedz, że nie widzę powodu aby kontrolować w co wierzy lekarz. Istotne jest czy jego badania są rzetelne i czy prowadzą do rozwoju nauki. A np. o ustalaniu w drodze głosowania czy coś jest chorobą nie, nie można tego powiedzieć.Co z tymi psychiatrami - ateistami chcącymi leczyć homoseksualistów ? Są tacy
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych