Napisano
28.03.2008 - 23:26
Mi sie czesto sni cos takiego, stoje w polu pszenicy obok mnie osoba niewiem czy to kobieta czy mezczyzna, ale znajoma i mi bliska. Pole jest ogromne, a za nim rozposciera sie widok gor. Na jednej z gor widac bernardyna szczekajacego (jest on dosyc daleko, ale jak to w snach dobrze widac) obok niego osoba, chyba zmeczona albo siedzaca wyglada jak przewodnik gorski albo ratownik. Bernardyn jest zywotny, szczeka, kreci sie. Niedaleko po mojej lewej stronie jest jest niski mur ~1-1,5 metra z przejsciami co chwile, tak ze bez problemu mozna przez niego przejsc. Zaraz za murem ladny maly kosciolek i male miasteczko. Ladne w stylu renesansowym, wyglada mi to na niemieckie miasteczko, przynajmniej we snie cos mi tak mowi. Mieszkam w czyms co wyglada jak schronisko pttk jest ono nie daleko pola z pszenica. Kiedy wchodze do pokoju zawsze lezy tam plecak, jest ciasno, lozka jak na koloniach. Jest tam pare pokoji, ale zawsze ide do pierwszego po prawej. Czasem w pokoju siedzi kumpel.
Z grubsza to wszystko co mi sie sni, sen ten snil mi sie z 7 razy juz, wie ktos moze co oznacza? Zaczne wam pisac tutaj inne moje sny jak mi sie przypomna albo przysnia, bo mam mase powtarzajacych sie snow, niektore zakrecone strasznie ;d